|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Problem ze skręconą nogą
Rozmiar tekstu: A A A
- To skandal! Ze skręconą nogą czekałem na Izbie Przyjęć blisko
dwie godziny, bo chirurg miał właśnie obchód - mówi nasz
Czytelnik (nazwisko do wiadomości redakcji). Z tym, że jest to
skandal zgadza się ordynator oddziału ortopedii i traumatologii
narządów ruchu w słupskim szpitalu Jarosław Wittmann: - Lekarz
nie dość, że ma pacjentów na oddziale, to jeszcze co chwilę musi
schodzić na Izbę Przyjęć. Nie dajemy rady.
Z początkiem roku zlikwidowane zostało ambulatorium
chirurgiczne działające przy słupskim pogotowiu na ul. Obrońców
Wybrzeża. Teraz na drzwiach wisi tam kartka, że zostało ono
przeniesione do szpitala.
- To absurdalna sytuacja! Pacjentów się oszukuje. Ambulatorium wcale nie zostało przeniesione, a zlikwidowane, a my musieliśmy utworzyć własne przy Izbie Przyjęć - mówi J. Wittmann - Wszyscy "połamańcy" przychodzą teraz do nas i musi ich obsługiwać lekarz dyżurny z oddziału.
Odwiedzaliśmy ambulatorium kilkakrotnie w czasie największych ślizgawic. Przed drzwiami zawsze było tłoczno. - Bywa, że dziennie przyjmowaliśmy w ambulatorium około 30 pacjentów, podczas, gdy inne oddziały przyjmują po kilka osób. Tak dalej być nie może. Jeden lekarz nie może załatwiać wszystkiego. Fizycznie nie jest w stanie. Ze zmęczenia może popełnić błąd - mówi ordynator.
Dlatego też pacjenci z urazami kończyn nie są mile widziani na Izbie Przyjęć: - Gdy zapytałem o chirurga pielęgniarka odpowiedziała pytaniem na pytanie - "A dlaczego pan do nas?". Odpowiedziałem, że zanim przyjechałem zadzwoniłem na pogotowie po radę dokąd mam się udać. Dyspozytorka poradziła, żeby właśnie tutaj - relacjonuje nasz Czytelnik.
Pielegniarki były oburzone, że ich koleżanki kierują do szpitala, a nie do miejskich poradni. Okazuje się jednak, że nasz pacjent miał szczęście, że posłuchał rady dyspozytorki. Z miejskiej Poradni Chirurgii Urazowej zostałby odesłany z kwitkiem - musiałby się udać do lekarza rodzinnego po skierowanie. (mag)
- To absurdalna sytuacja! Pacjentów się oszukuje. Ambulatorium wcale nie zostało przeniesione, a zlikwidowane, a my musieliśmy utworzyć własne przy Izbie Przyjęć - mówi J. Wittmann - Wszyscy "połamańcy" przychodzą teraz do nas i musi ich obsługiwać lekarz dyżurny z oddziału.
Odwiedzaliśmy ambulatorium kilkakrotnie w czasie największych ślizgawic. Przed drzwiami zawsze było tłoczno. - Bywa, że dziennie przyjmowaliśmy w ambulatorium około 30 pacjentów, podczas, gdy inne oddziały przyjmują po kilka osób. Tak dalej być nie może. Jeden lekarz nie może załatwiać wszystkiego. Fizycznie nie jest w stanie. Ze zmęczenia może popełnić błąd - mówi ordynator.
Dlatego też pacjenci z urazami kończyn nie są mile widziani na Izbie Przyjęć: - Gdy zapytałem o chirurga pielęgniarka odpowiedziała pytaniem na pytanie - "A dlaczego pan do nas?". Odpowiedziałem, że zanim przyjechałem zadzwoniłem na pogotowie po radę dokąd mam się udać. Dyspozytorka poradziła, żeby właśnie tutaj - relacjonuje nasz Czytelnik.
Pielegniarki były oburzone, że ich koleżanki kierują do szpitala, a nie do miejskich poradni. Okazuje się jednak, że nasz pacjent miał szczęście, że posłuchał rady dyspozytorki. Z miejskiej Poradni Chirurgii Urazowej zostałby odesłany z kwitkiem - musiałby się udać do lekarza rodzinnego po skierowanie. (mag)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 37 Gości




