|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Bezrobotny spod Słupska wygrał z posłanką Hojarską
Rozmiar tekstu: A A A
Jan Piechowski, bezrobotny z Klęcinka koło Słupska, wygrał proces z Danutą Hojarską, byłą posłanką Samoobrony. Ta nie wypłaciła mu zasądzonego wyroku, nie złożyła też odwołania. Teraz może grozić jej egzekucja komornicza. Piechowski z Samoobroną sądzi się od 2004 roku. Część procesów przegrał, część wygrał. Ostatni zaledwie dwa miesiące temu.
- Wszystko zaczęło się, kiedy Andrzej Lepper i Danuta Hojarska, szefowa Samo-obrony w województwie pomorskim, odmówili mi zapłaty obiecanych pieniędzy za prowadzenie biura poselskiego partii w Słupsku - twierdzi Jan Piechowski. - Nie mieszkam w Słupsku i na same bilety do pracy wydawałem ponad sto złotych miesięcznie. Dlatego pozwałem Leppera i Hojarską do sądu pracy, który jednak odmówił zajęcia się tą sprawą. Wytoczyłem równocześnie Hojarskiej cywilny proces o zniesławienie, który pod koniec sierpnia wygrałem. Sąd zasądził od ówczesnej posłanki 500 złotych na moją korzyść oraz zwrot kosztów postępowania. Pieniędzy do dziś nie dostałem i właśnie kieruję sprawę do komornika.
Była posłanka Samoobrony odpiera zarzuty i twierdzi, że wszystkiemu winien jest sąd, nie dostarczając jej wyroku, oraz mecenas partii, który nie dopilnował terminów.
- Sprawa odbyła się bez mojej obecności - mówi Danuta Hojarska. - Dlatego napisałam do sądu pismo, w którym poprosiłam o przesłanie wyroku. Do dziś go jednak nie dostałam. Bez tego dokumentu nie mogę Piechowskiemu wypłacić żadnych pieniędzy. Komornik też mi niestraszny, niech sobie przychodzi. Jestem przyzwyczajona.
- Wszystko zaczęło się, kiedy Andrzej Lepper i Danuta Hojarska, szefowa Samo-obrony w województwie pomorskim, odmówili mi zapłaty obiecanych pieniędzy za prowadzenie biura poselskiego partii w Słupsku - twierdzi Jan Piechowski. - Nie mieszkam w Słupsku i na same bilety do pracy wydawałem ponad sto złotych miesięcznie. Dlatego pozwałem Leppera i Hojarską do sądu pracy, który jednak odmówił zajęcia się tą sprawą. Wytoczyłem równocześnie Hojarskiej cywilny proces o zniesławienie, który pod koniec sierpnia wygrałem. Sąd zasądził od ówczesnej posłanki 500 złotych na moją korzyść oraz zwrot kosztów postępowania. Pieniędzy do dziś nie dostałem i właśnie kieruję sprawę do komornika.
Była posłanka Samoobrony odpiera zarzuty i twierdzi, że wszystkiemu winien jest sąd, nie dostarczając jej wyroku, oraz mecenas partii, który nie dopilnował terminów.
- Sprawa odbyła się bez mojej obecności - mówi Danuta Hojarska. - Dlatego napisałam do sądu pismo, w którym poprosiłam o przesłanie wyroku. Do dziś go jednak nie dostałam. Bez tego dokumentu nie mogę Piechowskiemu wypłacić żadnych pieniędzy. Komornik też mi niestraszny, niech sobie przychodzi. Jestem przyzwyczajona.
Informacje na temat artykułu:


| autor: | Adam Sito |
| Źródło: | POLSKA Dziennik Bałtycki |
| data dodania: | 2007-11-07 |
| wyświetleń: | 2175 |
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 38 Gości



