Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Aż serce boli
Rozmiar tekstu: A A A
Już w styczniu oddział kardiologii słupskiego szpitala przekroczył limity o 36 procent. - Nie leczymy na "hura" - zapewnia Zbigniew Kiedrowicz, ordynator kardiologii. - Pacjenci czekają w kolejce po trzy miesiące. Robimy to co konieczne. Ale takie jest zapotrzebowanie. Niestety znaczy to, że może się powtórzyć scenariusz z ubiegłego roku i pracownia hemodynamiczna, w której wykonywane są koronarografie, czyli badania inwazyjne naczyń wieńcowych oraz zabiegi angioplastyki, polegające na nieoperacyjnym przywracaniu drożności naczyń wieńcowych w miejscu miażdżycowego zwężenia oraz udrożnianiu zamkniętej tętnicy, zostanie zamknięta. - Limit wyczerpie się do połowy roku jak tak dalej pójdzie - prorokuje Kiedrowicz. - Ale przecież to bez sensu, żebym nie wykonywał zabiegów, jeśli są takie możliwości. Mam odsyłać pacjentów do Gdańska?

W ubiegłym roku pracownia hemodynamiczna powiększyła dług szpitala o 800 tys. złotych. A Narodowy Fundusz Zdrowia nie chce zapłacić za nadlimity. Dyrektor słupskiego szpitala Ryszard Stus podkreślał wielokrotnie, że w tym roku nie pozwoli przekraczać limitów. - Wysyłając pacjentów do Gdańska obciążamy ich kosztami podróży, za którą muszą zapłacić - dodaje ordynator. - I nie pojadą tam raz, bo po badaniach i zabiegach będą musieli jeździć jeszcze na konsultacje. A NFZ i tak zapłaci za ich leczenie - jak nie nam, to gdańskiemu szpitalowi. Mimo tych kłopotów dyrektor szpitala i ordynator chirurgii będą się starali otworzyć w Słupsku centrum zawałowe serca. - Chcielibyśmy i jest taka społeczna potrzeba, aby w Słupsku były ostre dyżury kardiologiczne - mówi Stus. - Ale chciałbym, aby dyżurowali nasi lekarze, a nie przyjezdni z Trójmiasta. Moglibyśmy mieć takie dyżury naprzemian z - na przykład - Koszalinem.

Jednak, aby słupscy kardiolodzy mogli pełnić te dyżury, muszą uzyskać specjalny certyfikat pozwalający na wykonywanie specjalistycznych zabiegów.

- Nie myślę, aby udało im się to w tym roku - nie ukrywa profesor Andrzej Rynkiewicz, wojewódzki konsultant kardiologiczny. - Ale w przyszłym jest duża szansa. A że takie centrum powinno powstać w Słupsku, to nie mam wątpliwości. I takie plany są. Ale najpierw muszą być specjaliści. Co najmniej dwóch-trzech samodzielnych operatorów. (Joanna Jusianiec)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:POLSKA Dziennik Bałtycki
data dodania:2006-02-17
wyświetleń:2707

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 42 Gości