|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Będą bronić tanich dań
Rozmiar tekstu: A A A
Zmierzch Poranka
Bar mleczny Poranek należy do PSS Społem. Jest jedynym z czterech dotowanych barów mlecznych, które jeszcze kilka lat temu działały w mieście. Codziennie przychodzi do niego od 800 do 1200 osób. Czyny jest siedem dni w tygodniu. Pracuje w nim na dwie zmiany 16 osób. - Je u nas cały przekrój społeczeństwa - twierdzi Wanda Damaszka, kierowniczka Poranka. - Większość to ludzie słabo zarabiający, emeryci, studenci, uczniowie. Do wszystkich produktów mlecznych, nabiału i warzyw dostajemy 40 procent dotacji. Jeśli to się zmieni, będzie z nami źle.
Mętne projekty
Ministerstwo Finansów co roku przeznacza 18 milionów złotych na dotacje do 143 barów mlecznych w kraju. To dzięki nim stołują się tam setki tysięcy ludzi. Cięcia w tej dotacji oznaczałyby jedno - zamykanie tanich barów. - Na razie wszystko jest w fazie projektów - mówi Mirosława Malesa z biura prasowego Ministerstwa Finansów. - W przyszłym roku bary na pewno dostaną tyle samo pieniędzy, co do tej pory. Proponujemy nieco inne sposoby rozliczania dotacji. Jednak to tylko propozycja. Kilka lat temu planowany był już zamach na dotowane obiady w barach mlecznych. Z 18-milionowej dopłaty miały zostać tylko 3 miliony. Wtedy udało się obronić jadłodajnie.
Front obrony mleczaków
- Ograniczenia w dopłatach byłyby katastrofalne dla baru - przyznaje Damaszka. - Najpierw skoczyłyby ceny. Później zmalałby ruch, a na końcu szefostwo PSS Społem, które zarządza barem, musiałoby zwalniać ludzi.
Kierowniczka Poranka mówi, że już teraz bar działa na granicy opłacalności. - My właściwie nie zarabiamy. Pełnimy służbę dla tych ludzi, których często nie stać na zjedzenie porządnego posiłku. Tu mają taką możliwość za nieduże pieniądze - tłumaczy. Wiadomościami, które wyciekają z Ministerstwa Finansów, zaniepokojeni są też klienci. - Zawsze gdy w mieście, przez które przechodzimy, jest bar mleczny to tam jemy - mówi Mariola Karwan, szefowa obozu wędrownego ze szkoły podstawowej w Legnicy. - Trzeba zrobić wszystko, żeby państwo nie obcięło barom dotacji. Najprościej uderzyć w najsłabszego.
Na każdą kieszeń
Ceny oferowanych przez słupski bar mleczny potraw zaczynają się do 1,20 zł. Tyle kosztuje porcja naleśników. Popularne leniwe i kopytka kosztują nieco ponad 2 złote. Najdroższa potrawa, czyli kotlet schabowy z ziemniakami i surówkami kosztuje 8 złotych. Za identyczne danie w innym lokalu trzeba zapłacić dwa razy więcej. (Tomasz Częścik)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 40 Gości




