|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Kooperant chce upadłości
Rozmiar tekstu: A A A
Jeden z wierzycieli słupskiego "Sezamoru" złożył w sądzie wniosek o upadłość firmy. Sąd jeszcze decyzji nie podjął. Bada sprawę. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wnioskodawcą jest wieloletni kooperant "Sezamoru, dostawca paliwa dla zakładu. O kłopotach słupskiej fabryki pisaliśmy wielokrotnie. Prawie 100-osobowa załoga wciąż czeka na część sierpniowych pensji. O wrześniowych, październikowych i listopadowych na razie w ogóle nie ma mowy. - Właśnie sprzedajemy dwie suwnice i pieniądze ze sprzedaży przeznaczymy na wynagrodzenia pracowników - powiedział nam Paweł Markowski, przewodniczący rady nadzorczej.
Kierownictwo zakładu od dłuższego czasu szuka inwestora strategicznego, który doinwestowałby spółkę. Po przerwie spowodowanej przeprowadzką, gotowy jest wydział łańcuchów, które przez lata były sztandarowym produktem firmy. - Aby rozpocząć w nim produkcję potrzebujemy co najmniej pół miliona złotych na zakup stali - mówi P. Markowski. - Miesięcznie potrzeba nam około 200 ton tego surowca.
Do końca roku "Sezamor" zamierza przenieść z dzierżawionej po byłej usteckiej stoczni hali do zakładu w Słupsku produkcję suwnic i żurawików. To pozwoli obniżyć koszty. Zarząd spółki przygotowuje kolejny, podobno tym razem ostateczny, plan naprawczy zakładu. Pozostali w nim pracownicy są zdesperowani. - Pracujemy i nie dostajemy zapłaty. Nie mamy za co żyć! - załamują ręce. (LL)
Kierownictwo zakładu od dłuższego czasu szuka inwestora strategicznego, który doinwestowałby spółkę. Po przerwie spowodowanej przeprowadzką, gotowy jest wydział łańcuchów, które przez lata były sztandarowym produktem firmy. - Aby rozpocząć w nim produkcję potrzebujemy co najmniej pół miliona złotych na zakup stali - mówi P. Markowski. - Miesięcznie potrzeba nam około 200 ton tego surowca.
Do końca roku "Sezamor" zamierza przenieść z dzierżawionej po byłej usteckiej stoczni hali do zakładu w Słupsku produkcję suwnic i żurawików. To pozwoli obniżyć koszty. Zarząd spółki przygotowuje kolejny, podobno tym razem ostateczny, plan naprawczy zakładu. Pozostali w nim pracownicy są zdesperowani. - Pracujemy i nie dostajemy zapłaty. Nie mamy za co żyć! - załamują ręce. (LL)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 36 Gości




