|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Z przymrużeniem "ucha"
Rozmiar tekstu: A A A
Kur zapiał! O, Holender! Rany Julek! Za takie okrzyki na pewno nie zapłacimy mandatu, jeśli wymkną nam się w miejscu publicznym. Policjanci i strażnicy miejscy uzbrojeni w Kodeks wykroczeń i Ustawę o języku polskim w całej Polsce zaczęli przysłuchiwać się przechodniom. Są nawet prowadzone statystyki mandatów. Ale nie ma wspólnego słownika. Przynajmniej w Słupsku i Ustce.
A wulgaryzmy słychać wszędzie. Na ulicy, w barze, autobusie. Do używania ich w znanych policji kręgach, jakby przywykliśmy. Teraz pałeczkę przejmuje coraz głośniejsza młodzież. "Ty je,,, sku... czemu się nie uczysz? - wrzeszczy jej w słuchawkach estradowy idol, którego nie będziemy reklamować. Inny przekonuje ze sceny, że "jest zajebiście". To słowo napisaliśmy w całości, bo nie jest ono wulgaryzmem... - Nie prowadzimy statystyk typu: ten za słowo, ten za nieprzyzwoity napis - mówi Wojciech Kozłowski, szef słupskich strażników miejskich. - Za "k" i "ch" są mandaty od 50 złotych. Za gesty też: palec w górę czy w okolicy krocza. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli śpiewa tak zwany artysta i jest to element sztuki, nie wystawiamy mu mandatu.
- My raczej pouczamy - mówi Krzysztof Stodoła, zastępca komendanta usteckiej Straży Miejskiej. - Za co? Za słowa na "k", na "ch", wypier, spier... Za "cholerę" nie. Za "zajebisty" - też nie, ale za zajeb... - tak, bo to słowo ma inny kontekst i może być groźbą, więc trzeba interweniować. W zasadzie słowo musi być powszechnie uznane za przekleństwo. Granice są płynne i wszystko zależy od strażnika.
- "Cholera?" Bez przesady. "Zajebisty" Muszę pomyśleć... - zastanawia się nadkom. Jacek Partyka, komendant usteckiej policji. - Policjant nie chodzi ze słownikiem. Jak są wątpliwości, ukarany mandatem zawsze może się odwołać do sądu. Przed Temidą staje ten, kto nie chce zapłacić mandatu.
- Do sądu bardzo rzadko trafiają o przeklinanie w miejscu publicznym - mówi sędzia Klaudia Łozyk z Sądu Rejonowego w Słupsku. - Zazwyczaj są połączone z wybrykami chuligańskimi, nietrzeźwością, zakłócaniem porządku.
Za przeklinanie w miejscu publicznym grozi kara grzywny od 50 do 500 złotych. (ber)
A wulgaryzmy słychać wszędzie. Na ulicy, w barze, autobusie. Do używania ich w znanych policji kręgach, jakby przywykliśmy. Teraz pałeczkę przejmuje coraz głośniejsza młodzież. "Ty je,,, sku... czemu się nie uczysz? - wrzeszczy jej w słuchawkach estradowy idol, którego nie będziemy reklamować. Inny przekonuje ze sceny, że "jest zajebiście". To słowo napisaliśmy w całości, bo nie jest ono wulgaryzmem... - Nie prowadzimy statystyk typu: ten za słowo, ten za nieprzyzwoity napis - mówi Wojciech Kozłowski, szef słupskich strażników miejskich. - Za "k" i "ch" są mandaty od 50 złotych. Za gesty też: palec w górę czy w okolicy krocza. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli śpiewa tak zwany artysta i jest to element sztuki, nie wystawiamy mu mandatu.
- My raczej pouczamy - mówi Krzysztof Stodoła, zastępca komendanta usteckiej Straży Miejskiej. - Za co? Za słowa na "k", na "ch", wypier, spier... Za "cholerę" nie. Za "zajebisty" - też nie, ale za zajeb... - tak, bo to słowo ma inny kontekst i może być groźbą, więc trzeba interweniować. W zasadzie słowo musi być powszechnie uznane za przekleństwo. Granice są płynne i wszystko zależy od strażnika.
- "Cholera?" Bez przesady. "Zajebisty" Muszę pomyśleć... - zastanawia się nadkom. Jacek Partyka, komendant usteckiej policji. - Policjant nie chodzi ze słownikiem. Jak są wątpliwości, ukarany mandatem zawsze może się odwołać do sądu. Przed Temidą staje ten, kto nie chce zapłacić mandatu.
- Do sądu bardzo rzadko trafiają o przeklinanie w miejscu publicznym - mówi sędzia Klaudia Łozyk z Sądu Rejonowego w Słupsku. - Zazwyczaj są połączone z wybrykami chuligańskimi, nietrzeźwością, zakłócaniem porządku.
Za przeklinanie w miejscu publicznym grozi kara grzywny od 50 do 500 złotych. (ber)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 37 Gości




