|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Pociągi znów niepunktualne
Rozmiar tekstu: A A A
Nie widać końca nerwów pasażerów PKP. - To skandal. Pociagi
znowu się spóźniają - złoszczą się podróżni, spotkani przez nas
na słupskim dworcu PKP. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że
polskie koleje dosłownie sypią się - po raz kolejny tej zimy na
kolejowej trasie Lębork-Koszalin wykryto poważne uszkodzenia
torów.
W ubiegłym roku z powodu pęknięcia szyn pociągi kursujące na trasie pomiędzy Lęborkiem, a Koszalinem miały nawet dwugodzinne opóźnienia. Przez ponad miesiąc wymieniono 36 kilometrów szyn, co kosztowało łącznie około 13 milionów złotych. Remont zakończył się w grudniu, wydawało się więc, że na dłuższy czas będzie spokój. Nadzieje pasażerów na punktualne dotarcie do celu podróży okazały się jednak płonne.
Prowadzone właśnie dodatkowe badania, zlecone po niedawnej katastrofie pociągu pod Wronkami, wykazały jednak również inną wadę - tzw. wżery, znajdujące się na górnej powierzchni nie wymienianych wcześniej szyn. Uszkodzenia znajdują się na odcinkach Damnica-Jezierzyce (5,7 km) i Wrześnica-Sławno (3,4 km). Pociagi muszą tam zwalnieć ze 100 do 50 kilometrów na godzinę. Naprawa szyn ma potrwać około miesiąca. Żeby nie tamować ruchu pociągów, remont będzie wykonywany nocą, od północy do czwartej rano. Jednak problem w tym, że aby zacząć jakiekolwiek prace, najpierw tempertatury muszą skoczyć przynajmniej do pięciu stopni powyżej zera.
- Na razie ograniczyliśmy więc tylko prędkość pociągów. Będzie to skutkować kilkunastominutowymi opóźnieniami. W każdym razie nowe szyny mamy przygotowane, a ekipy remontowe gotowe są do pracy - tłumaczy Zbigniew Żmuda, naczelnik sekcji eksploatacji słupskiej PKP.
Podróżni nie kryją swojego zdenerwowania. - Znowu jesteśmy narażeni na spóźnienia, a przecież sporo osób pociągiem dojeżdża do pracy! Poza tym uważam, że na kolej idą ciężkie pieniądze i to z naszej, podatników i klientów PKP kieszeni. Remont powinny więc przejść wszystkie szyny zanim dojdzie do prawdziwej katastrofy - mówi Mariusz Sierputowski z Główczyc. (pio)
W ubiegłym roku z powodu pęknięcia szyn pociągi kursujące na trasie pomiędzy Lęborkiem, a Koszalinem miały nawet dwugodzinne opóźnienia. Przez ponad miesiąc wymieniono 36 kilometrów szyn, co kosztowało łącznie około 13 milionów złotych. Remont zakończył się w grudniu, wydawało się więc, że na dłuższy czas będzie spokój. Nadzieje pasażerów na punktualne dotarcie do celu podróży okazały się jednak płonne.
Prowadzone właśnie dodatkowe badania, zlecone po niedawnej katastrofie pociągu pod Wronkami, wykazały jednak również inną wadę - tzw. wżery, znajdujące się na górnej powierzchni nie wymienianych wcześniej szyn. Uszkodzenia znajdują się na odcinkach Damnica-Jezierzyce (5,7 km) i Wrześnica-Sławno (3,4 km). Pociagi muszą tam zwalnieć ze 100 do 50 kilometrów na godzinę. Naprawa szyn ma potrwać około miesiąca. Żeby nie tamować ruchu pociągów, remont będzie wykonywany nocą, od północy do czwartej rano. Jednak problem w tym, że aby zacząć jakiekolwiek prace, najpierw tempertatury muszą skoczyć przynajmniej do pięciu stopni powyżej zera.
- Na razie ograniczyliśmy więc tylko prędkość pociągów. Będzie to skutkować kilkunastominutowymi opóźnieniami. W każdym razie nowe szyny mamy przygotowane, a ekipy remontowe gotowe są do pracy - tłumaczy Zbigniew Żmuda, naczelnik sekcji eksploatacji słupskiej PKP.
Podróżni nie kryją swojego zdenerwowania. - Znowu jesteśmy narażeni na spóźnienia, a przecież sporo osób pociągiem dojeżdża do pracy! Poza tym uważam, że na kolej idą ciężkie pieniądze i to z naszej, podatników i klientów PKP kieszeni. Remont powinny więc przejść wszystkie szyny zanim dojdzie do prawdziwej katastrofy - mówi Mariusz Sierputowski z Główczyc. (pio)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 35 Gości




