|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
"Anonimowa" pasja urzędnika?
Rozmiar tekstu: A A A
W piątek Komisja Oświaty słupskiej Rady Miejskiej jednogłośnie
opowiedziała się za wykluczeniem z szeregu urzędników Stanisława
Kwarciaka, inspektora Wydziału Oświaty. Powodem są zarzuty
kierowane pod jego adresem ze strony dyrektorów niepublicznych
szkół. Chodzi m. in. o pisanie anonimowych donosów na te
placówki oraz zastraszanie, a nawet szantażowanie kontrolowanych
jednostek. Urzędnik wszystkiemu stanowczo zaprzecza.
Debata o poczynaniach S. Kwarciaka zaczęła się od skargi do prezydenta miasta, jaką złożyła Małgorzata Iwańska, właścicielka Prywatnego Zespołu Szkół Zaocznych w Słupsku. Zarzuciła Stanisławowi Kwarciakowi wręcz prowadzenie nagonki na jej placówkę łącznie z pisaniem anonimowych donosów m.in. do prezydenta i kuratorium oświaty. Według M. Iwańskiej urzędnik podczas kontroli szantażował ją i używał obraźliwych sformułowań. Rajcy ze zrozumieniem przyjęli skargę i stwierdzili, że już wcześniej docierały do nich podobne opinie o urzędniku.
- Były już rozmowy na ten temat z dyrektorem wydziału i prezydentem, a efektów żadnych - stwierdziła Anna Bogucka - Skowrońska, przewodnicząca Rady Miejskiej. - Mam wrażenie, że działa tu układ personalny wzajemnych uzależnień czy zobowiązań, którego władze miasta nie są w stanie przeciąć.
- W świetle przedstawionych argumentów i dokumentacji uznaliśmy, że postępowanie inspektora kłóci się z wizją dobrego urzędnika. Dlatego wystąpiliśmy do prezydenta o rozważenie możliwości rozstania się z tym pracownikiem - powiedział Romuald Machaliński, przewodniczący Komisji Oświaty.
Obecny podczas obrad Ryszard Kwiatkowski, wiceprezydent miasta stwierdził tylko: - Nie wyobrażam sobie, aby urzędnik, ktory pisał anonimy do prezydenta mógł nadal być pracownikiem ratusza.
S. Kwarciak wszystkiemu stanowczo zaprzecza. - To wszystko nieprawda, kłamstwa ponad wszelką miarę! Nigdy nie pisałem żadnych anonimów na nikogo. Swoją pracę wykonuję sumiennie, a to nie wszystkim się podoba. W wyniku moich kontroli szkoły niepubliczne musiały zwrócić miastu 130 tysiecy złotych nienależnych dotacji - twierdzi S. Kwarciak. - Wiem, że mniej więcej od roku, a więc od momentu rozpoczęcia kontroli w szkole pani Iwańskiej, są naciski na moich zwierzchników, aby mnie od tej pracy odsunąć. (sta)
Debata o poczynaniach S. Kwarciaka zaczęła się od skargi do prezydenta miasta, jaką złożyła Małgorzata Iwańska, właścicielka Prywatnego Zespołu Szkół Zaocznych w Słupsku. Zarzuciła Stanisławowi Kwarciakowi wręcz prowadzenie nagonki na jej placówkę łącznie z pisaniem anonimowych donosów m.in. do prezydenta i kuratorium oświaty. Według M. Iwańskiej urzędnik podczas kontroli szantażował ją i używał obraźliwych sformułowań. Rajcy ze zrozumieniem przyjęli skargę i stwierdzili, że już wcześniej docierały do nich podobne opinie o urzędniku.
- Były już rozmowy na ten temat z dyrektorem wydziału i prezydentem, a efektów żadnych - stwierdziła Anna Bogucka - Skowrońska, przewodnicząca Rady Miejskiej. - Mam wrażenie, że działa tu układ personalny wzajemnych uzależnień czy zobowiązań, którego władze miasta nie są w stanie przeciąć.
- W świetle przedstawionych argumentów i dokumentacji uznaliśmy, że postępowanie inspektora kłóci się z wizją dobrego urzędnika. Dlatego wystąpiliśmy do prezydenta o rozważenie możliwości rozstania się z tym pracownikiem - powiedział Romuald Machaliński, przewodniczący Komisji Oświaty.
Obecny podczas obrad Ryszard Kwiatkowski, wiceprezydent miasta stwierdził tylko: - Nie wyobrażam sobie, aby urzędnik, ktory pisał anonimy do prezydenta mógł nadal być pracownikiem ratusza.
S. Kwarciak wszystkiemu stanowczo zaprzecza. - To wszystko nieprawda, kłamstwa ponad wszelką miarę! Nigdy nie pisałem żadnych anonimów na nikogo. Swoją pracę wykonuję sumiennie, a to nie wszystkim się podoba. W wyniku moich kontroli szkoły niepubliczne musiały zwrócić miastu 130 tysiecy złotych nienależnych dotacji - twierdzi S. Kwarciak. - Wiem, że mniej więcej od roku, a więc od momentu rozpoczęcia kontroli w szkole pani Iwańskiej, są naciski na moich zwierzchników, aby mnie od tej pracy odsunąć. (sta)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 43 Gości




