Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Z przymrużeniem "ucha"
Rozmiar tekstu: A A A
Kur zapiał! O, Holender! Rany Julek! Za takie okrzyki na pewno nie zapłacimy mandatu, jeśli wymkną nam się w miejscu publicznym. Policjanci i strażnicy miejscy uzbrojeni w Kodeks wykroczeń i Ustawę o języku polskim w całej Polsce zaczęli przysłuchiwać się przechodniom. Są nawet prowadzone statystyki mandatów. Ale nie ma wspólnego słownika. Przynajmniej w Słupsku i Ustce.

A wulgaryzmy słychać wszędzie. Na ulicy, w barze, autobusie. Do używania ich w znanych policji kręgach, jakby przywykliśmy. Teraz pałeczkę przejmuje coraz głośniejsza młodzież. "Ty je,,, sku... czemu się nie uczysz? - wrzeszczy jej w słuchawkach estradowy idol, którego nie będziemy reklamować. Inny przekonuje ze sceny, że "jest zajebiście". To słowo napisaliśmy w całości, bo nie jest ono wulgaryzmem... - Nie prowadzimy statystyk typu: ten za słowo, ten za nieprzyzwoity napis - mówi Wojciech Kozłowski, szef słupskich strażników miejskich. - Za "k" i "ch" są mandaty od 50 złotych. Za gesty też: palec w górę czy w okolicy krocza. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli śpiewa tak zwany artysta i jest to element sztuki, nie wystawiamy mu mandatu.

- My raczej pouczamy - mówi Krzysztof Stodoła, zastępca komendanta usteckiej Straży Miejskiej. - Za co? Za słowa na "k", na "ch", wypier, spier... Za "cholerę" nie. Za "zajebisty" - też nie, ale za zajeb... - tak, bo to słowo ma inny kontekst i może być groźbą, więc trzeba interweniować. W zasadzie słowo musi być powszechnie uznane za przekleństwo. Granice są płynne i wszystko zależy od strażnika.

- "Cholera?" Bez przesady. "Zajebisty" Muszę pomyśleć... - zastanawia się nadkom. Jacek Partyka, komendant usteckiej policji. - Policjant nie chodzi ze słownikiem. Jak są wątpliwości, ukarany mandatem zawsze może się odwołać do sądu. Przed Temidą staje ten, kto nie chce zapłacić mandatu.

- Do sądu bardzo rzadko trafiają o przeklinanie w miejscu publicznym - mówi sędzia Klaudia Łozyk z Sądu Rejonowego w Słupsku. - Zazwyczaj są połączone z wybrykami chuligańskimi, nietrzeźwością, zakłócaniem porządku.

Za przeklinanie w miejscu publicznym grozi kara grzywny od 50 do 500 złotych. (ber)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Słupski
data dodania:2004-09-07
wyświetleń:806

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 36 Gości