|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Ubezpieczeniowy bałagan
Rozmiar tekstu: A A A
Wszystko wskazuje na to, że parlament znów się nie popisał i
stworzył prawnego bubla. Mowa o ustawie o ubezpieczeniach
komunikacyjnych. Skonstruowano ją w taki sposób, że policji
dołożono obowiązków, a kierowcom nerwów. Funkcjonariusze wzywani
są bowiem teraz do najdrobniejszych nawet stłuczek. W Słupsku
zdezorientowani kierowcy dzwonią na policję nawet na drugi dzień
po kolizji, bo boją się, że inaczej nie otrzymają odszkodowania!
Jak już informowaliśmy, z początkiem roku weszła w życie nowa
ustawa o ubezpieczeniach komunikacyjnych. Zgodnie z nią
funkcjonariuszy trzeba powiadamiać o najmniejszym nawet
zdarzeniu drogowym. Wcześniej gdy doszło do drobnej stłuczki, a
wina jednego z kierujących była ewidentna, wystarczyło spisanie
oświadczenia. Później przedstawiano je w firmie
ubezpieczeniowej.
- Kierowcy nie wiedzą, kiedy muszą wezwać policję, a kiedy wystarczy, że ją powiadomią - mówi Emilia Adamiec, rzecznik prasowy słupskiej policji. - Dlatego jesteśmy wzywani do każdego zdarzenia. Czasem nawet kilka godzin później lub na drugi dzień. Musimy wtedy odtwarzać przebieg zdarzenia, co jest bardzo czasochłonne.
Od nowego roku w powiecie słupskim odnotowano ponad 40 różnych zdarzeń drogowych. W bytowskim i człuchowskim po kilkanaście. W wydanym przez Tomasza Filla, rzecznika prasowego PZU SA oświadczeniu czytamy, że kierowca "ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia Policji o zdarzeniu". Starając się o odszkodowanie musi on udowodnić, że policja została powiadomiona. To w praktycze oznacza, że powinien przedstawić notatkę służbową sporządzoną funkcjonariusza.
Co innego twierdzi Marek Gołębiewski, rzecznik prasowy "Compensy": - Zasada jest taka, że jeśli ktoś został ranny to musimy wezwać policję. Jeśli zdarzenie było drobne, na przykład został zarysowany jedynie lakier, to powiadamienie policji nie jest konieczne.
Nic więc dziwnego, że zdezorientowani kierowcy wolą na wszelki wypadek wezwać "drogówkę" na miejsce zdarzenia w obawie, że później mogą mieć problem z uzyskaniem odszkodowania. Być może bubel zostanie wkrótce poprawiony. Kazimierz Marcinkiewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości z województwa lubuskiego złożył już bowiem projekt nowelizacji ustawy: - Zgodnie z nią policję będzie trzeba wzywać jedynie wówczas, gdy w wypadku zostanie ktoś ranny lub gdy zachodzi podejrzenie, że zostało popełnione przestępstwo - powiedział nam parlamentarzysta. Sejm zająć ma się tą sprawą jeszcze w styczniu. (bos)
- Kierowcy nie wiedzą, kiedy muszą wezwać policję, a kiedy wystarczy, że ją powiadomią - mówi Emilia Adamiec, rzecznik prasowy słupskiej policji. - Dlatego jesteśmy wzywani do każdego zdarzenia. Czasem nawet kilka godzin później lub na drugi dzień. Musimy wtedy odtwarzać przebieg zdarzenia, co jest bardzo czasochłonne.
Od nowego roku w powiecie słupskim odnotowano ponad 40 różnych zdarzeń drogowych. W bytowskim i człuchowskim po kilkanaście. W wydanym przez Tomasza Filla, rzecznika prasowego PZU SA oświadczeniu czytamy, że kierowca "ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia Policji o zdarzeniu". Starając się o odszkodowanie musi on udowodnić, że policja została powiadomiona. To w praktycze oznacza, że powinien przedstawić notatkę służbową sporządzoną funkcjonariusza.
Co innego twierdzi Marek Gołębiewski, rzecznik prasowy "Compensy": - Zasada jest taka, że jeśli ktoś został ranny to musimy wezwać policję. Jeśli zdarzenie było drobne, na przykład został zarysowany jedynie lakier, to powiadamienie policji nie jest konieczne.
Nic więc dziwnego, że zdezorientowani kierowcy wolą na wszelki wypadek wezwać "drogówkę" na miejsce zdarzenia w obawie, że później mogą mieć problem z uzyskaniem odszkodowania. Być może bubel zostanie wkrótce poprawiony. Kazimierz Marcinkiewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości z województwa lubuskiego złożył już bowiem projekt nowelizacji ustawy: - Zgodnie z nią policję będzie trzeba wzywać jedynie wówczas, gdy w wypadku zostanie ktoś ranny lub gdy zachodzi podejrzenie, że zostało popełnione przestępstwo - powiedział nam parlamentarzysta. Sejm zająć ma się tą sprawą jeszcze w styczniu. (bos)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 44 Gości




