Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Porwanie na oczach policji
Rozmiar tekstu: A A A
W Słupsku matka bez problemu może w biały dzień wywieźć dziecko, choć sąd powierzył opiekę nad nim ojcu. Rodzina Ptaków przekonała się, że w takiej sytuacji nie można liczyć na pomoc policji, tylko na jej bierność. 24-letnia Alicja i 25-letni Łukasz Ptak pobrali się siedem lat temu, a w dniu ślubu na świat przyszedł ich starszy syn - dzisiaj prawie siedmioletni Mateusz. Dwa lata później urodził się Sebastian. Miłosna sielanka skończyła się po kilku latach. Matka coraz częściej znikała z domu, lub wyprowadzała się do koleżanek. W październiku ubiegłego roku ostatecznie opuściła dom, informując męża w pozostawionym liście, że poszła "szukać lepszego życia". W styczniu mąż dowiedział się, że żona wystąpiła do Sądu Okręgowego w Słupsku o przeprowadzenie separacji i rozwodu. Sędzia Danuta Jastrzębska zdecydowała, że w czasie separacji, opiekę nad dziećmi sprawował będzie ojciec.

- W tym czasie żona ani razu nie spotkała się z dziećmi - opowiada Łukasz Ptak.

Wywieziony w biały dzień
Ta sytuacja trwała do minionego piątku, kiedy to Mateusz wyszedł z mieszkania dziadków przy ul. Romera w Słupsku, aby pobawić się z kolegami. Po chwili jego dziadek usłyszał krzyk.

- Wyjrzałem przez okno i zobaczyłem, jak matka wrzuca Mateusza do jakiegoś samochodu. Sąsiadka, która całe zdarzenie widziała dokładnie, spisała numer samochodu - opowiada Wojciech Ptak, dziadek chłopca. Szybko poinformował policję o uprowadzeniu dziecka. Razem z ojcem chłopca pojechał złożyć zeznanie do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Słupsku przy ul. 3 Maja.

- Tam spotkaliśmy o dziwo matkę chłopca - relacjonuje pan Wojciech. - Pokazaliśmy postanowienie sądu, ale policja nie chciała nas słuchać. Przeciwnie, ochraniała matkę i pozwoliła jej odjechać. Nam nikt nie powiedział, dokąd pojechało dziecko. Ojciec i dziadek zaczęli jednak jeździć po mieście i w końcu znaleźli samochód, którym wywieziono dziecko.

- Policja jednak nie chciała reagować, mówiąc, że to sprawa między rodzinami. Obawiam się, że już nigdy nie zobaczę Mateusza, bo przecież on może już być gdzieś za granicą - mówi jego dziadek. Razem z ojcem Mateusza złoży dziś skargę w policji i prokuraturze.

Komisarz Jacek Bujarski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku uważa, że nie ma mowy o porwaniu.

- Znamy adres, pod którym przebywa dziecko. Znajduje się tam pod opieką matki. Z naszych informacji wynika, że samo z nią poszło. Postępowaliśmy zgodnie z sugestiami Prokuratury Rejonowej w Słupsku, z którą konsultowaliśmy się w tej sprawie - tłumaczy Bujarski. - Dalszy ciąg sprawy jest w gestii Sądu Rodzinnego w Słupsku. Rzecznik nie wyjaśnił nam jednak, dlaczego policja nie wzięła pod uwagę postanowienia sądu.

- Ojciec dziecka jako opiekun prawny powinien wiedzieć, gdzie się ono znajduje - uważa natomiast Maria Pawłyna, słupski prokurator rejonowy. - Wywożenie dziecka bez zgody opiekuna grozi odpowiedzialnością karną. Jednak nie znam sprawy dokładnie, bo jestem na urlopie. (Zbigniew Marecki)

Na zdjęciu: Anna i Wojciech Ptakowie obawiają się, że drugiego wnuka może spotkać los Mateusza.
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Pomorza
data dodania:2006-08-14
wyświetleń:2587

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 44 Gości