Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Igranie z ludzkim zdrowiem
Rozmiar tekstu: A A A
Odmowa przyjęcia chorych na oddział, a w najlepszym razie przesunięcie terminów zabiegów - tak wygląda obecnie codzienna rzeczywistość w części szpitali regionu słupskiego. Pacjenci są oburzeni. - Przestrzegaliśmy, że tak może się stać. Winny jest Narodowy Fundusz Zdrowia, który daje nam za mało pieniędzy. Stąd wyczerpaliśmy już limity przyjęć. A nie możemy wykonywać zabiegów, za które nikt nam nie zapłaci - mówią dyrektorzy szpitali. Janusz Cholak, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Lęborku, wydał zarządzenie dla ordynatorów, w którym nakazuje zaprzestanie wykonywania wcześniej zaplanowanych zabiegów. - Oczywiście, dotyczy to tylko przypadków, gdzie nie ma zagrożenia życia. Pacjenci są tym oburzeni, bo muszą czekać na zabiegi do nowego roku, ale nie mamy innego wyjścia. Winny jest Narodowy Fundusz Zdrowia, bo dał nam aż o 1,7 miliona złotych mniej na zabiegi niż w ubiegłym roku. Nie możemy finansowo pogrążać szpitala, bo w ogóle może on przestać istnieć - oznajmia J. Cholak. W słupskim szpitalu z powodu małych limitów terminowe zabiegi są przesuwane o kilka tygodni. Część pacjentów będzie musiała poczekać do przyszłego roku. - Na oddziałach prowadzone są zeszyty z kolejkami do zabiegu. Jest tam od kilku do kilkunastu osób - przyznaje Andrzej Piotrowski, dyrektor słupskiej placówki. Z miesiąca na miesiąc przesuwane są także terminy zabiegów w miasteckim szpitalu. - To lekarze na oddziałach decydują, czy chory musi mieć zabieg od razu, czy może poczekać. Przyznaję, że to igranie z ludzkim zdrowiem, ale taka jest smutna rzeczywistość - mówi Beata Dąbrowska-Remesz, zastępca dyrektora Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Miastku. W tutejszej placówce zdarza się, że pacjenci nie są przyjmowani na oddział wewnętrzny, jeśli lekarz w szpitalu uzna, że mimo wszystko mogą chorować w domu. Nieco inna sytuacja jest w szpitalach w Bytowie i Człuchowie. - Pacjenci nie są niczemu winni i nie powinni cierpieć. Wykonujemy planowane zabiegi i nie odmawiamy przyjęcia chorych mimo przekraczanych limitów - oznajmia Maciej Merkisz, dyrektor szpitala w Człuchowie. Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiada, że w tym roku nie da już szpitalom ani złotówki więcej. (ang)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Słupski
data dodania:2003-10-04
wyświetleń:1048

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 40 Gości