Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Rakotwórczy Fundusz
Rozmiar tekstu: A A A
Dramat chorych na raka leczonych chemioterapią. W słupskim szpitalu kończą się leki ratujące im życie. W tym tygodniu pacjent dostał ostatnią ampułkę środka zwalczającego nowotwór jelita grubego. Limity przyznane przez Narodowy Fundusz Zdrowia są za niskie. Na oddziale chemioterapii słupskiego szpitala lekarze i cierpiący pacjenci mogą już tylko czekać. Wstrzymano program leczenia raka jelita grubego, bo leki już się skończyły. Rak sutka - 10 dawek dla trzech pacjentek wystarczy do połowy września. Rak jajnika - na razie jest lekarstwo dla 50 kobiet. - Chorych na nowotwór jelita grubego odsyłam do innych ośrodków w Polsce - rozkłada ręce Ryszard Kwiatkowski, ordynator oddziału. - Wiem jednak, że inni mają te same problemy. Przedwczoraj szef kliniki w Bydgoszczy wywiesił informację, że na miesiąc wstrzymuje leczenie, bo nie ma leków. Chorzy są skazani na bezsensowaną tułaczkę. NFZ większości placówek przyznał za niskie limity. Tam, gdzie pieniądze są, trzeba czekać w kolejce. Słupski szpital przyjął narzucone, ale zbyt niskie kontrakty. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że niektórych leków wystarczy tylko na pół roku - mówi Kwiatkowski. - Ale co mieliśmy robić? Z jednej strony nie chcieliśmy drażnić NFZ, z drugiej nie mogliśmy pozwolić, żeby ludzie zostawali bez pomocy. Ordynator przyznaje nawet, że specjalnie zawyża dane o zapotrzebowaniu na leki. - Kalkulacja jest prosta: i tak obetną, więc może jak my zawyżymy, to coś na tym zyskamy. Mija prawie sześć tygodni od wysłania wniosku o uzupełnienie kontraktu i renegocjację umowy do NFZ. Do tej pory nie ma odpowiedzi.
- Pieniądze będą - zapewnia Joanna Bogobowicz z oddziału NFZ w Gdańsku. - Nie umiem jednak powiedzieć, kiedy. Ten oddział ma inne programy, gdzie limity nie zostały wykorzystane. Sporządzimy aneks do umowy i przesuniemy niewykorzystane pieniądze na te programy, gdzie pieniędzy brak. Kwiatkowski obawia się najgorszego. Zanim ktoś z decydentów Funduszu wreszcie zajmie się rozpatrywaniem wniosków, u niektórych pacjentów choroba może się nieodwracalnie rozwinąć. - Może nawet dojść do zgonu pacjentów - ostrzega lekarz. Chorzy, których na to stać, sami mogliby wykupić leki. Niestety - kolejny absurd - środki tego typu są dostępne tylko w obiegu szpitalnym. Jeżeli nawet znajdzie się pacjent, który chce kupić kurację, bo stać go na wydanie czterech tysięcy złotych, to nie wolno lekarzom zamówić dla niego tego leku! Przepisy zabraniają. Chodzi o ścisłą ewidencję i zakaz prywatnego obrotu tymi specyfikami. Blokując zupełnie do nich dostęp stawia się więc barierę dla ewentualnych darczyńców, fundacji czy prywatnych osób, które mogłyby sfinansować leczenie. (Małgorzata Budnik-Żabicka)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Pomorza
data dodania:2005-07-21
wyświetleń:1773

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 47 Gości