|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Coraz drożej bez końca?
Rozmiar tekstu: A A A
W ciągu ostatnich kilku tygodni kartki z cenami na półkach z
produktami mlecznymi w sklepach regionu słupskiego zmieniano już
kilkakrotnie - z tygodnia na tydzień drożały jajka, sery i
masło. Co gorsza, właściciele sklepów i hurtowni nabiałowych nie
pozostawiają złudzeń, że na tym się skończy.
- Jesienią zawsze wszystko drożało, ale w tym roku to chyba już
przesada! Podnieśli ceny na podstawowe produkty, na które dotąd
było jeszcze stać najbiedniejszych ludzi. Najgorsze jest to, że
ceny rosną, a pensje i emerytury stoją w miejscu jak zaklęte -
ubolewa Janina Będowska rencistka ze Słupska, po odejsciu od
kasy przy stoisku nabiałowym w Delikatesach Mariackich. Tylko
tam w ciągu miesiąca jeden z gatunków żółtego sera podrożał z 11
do 13,60 zł, zaś za masło z Warlubia po trzech podwyżkach
zapłacić już trzeba 3,10 zamiast 2,40. Jajka zaledwie w ciągu
tygodnia z 36 gr zmieniły cenę na 40 gr. Podobnie jest i w
innych sklepach regionu słupskiego. Jednak cena jajek rekordowa
jest w pobliskim Sławnie - na targowsku za sztukę trzeba
zapłacić nawet 60 groszy!
Tymczasem hurtownicy lada dzień spodziewają się wzrostu cen
mleka, a wraz z nim śmietany i twarogu. - Narzucają to
producenci, którzy narzekają na brak surowca. Hodowcy bowiem z
powodu suszy zmniejszyli pogłowie krów, a poza tym wciąż rosną
koszty utrzymamia bydła - tłumaczy Zenon Szałankiewicz, dyrektor
handlowy słupskiej hurtowni nabiałowej "Serkol".
Wysokie koszty utrzymania to również problem właścicieli
kurzych ferm, którzy podnieśli ceny na jajka. Ale nie tylko -
okazuje się, że znaczna część polskich jajek sprzedawanych jest
na Zachód i dla tego to, co zostaje na polskim rynku drożeje. -
Ptasia grypa panująca w krajach zachodnich spowodowała
likwidację ogromnej liczby stad. Teraz nasze jajko za granicą
warte jest znacznie więcej, wiec trudno się dziwić, że jaja
podrożały i w kraju, gdzie zaczyna ich brakować - mówi Renata
Śmietana, właścicielka fermy drobiu we Wrześciu koło Słupska.
(nik)
Na zdjęciu: Dorota Knobelsdorf ze stoiska z nabiałem na słupskim "Manhatanie".
Fot. Krzysztof Tomasik
Na zdjęciu: Dorota Knobelsdorf ze stoiska z nabiałem na słupskim "Manhatanie".
Fot. Krzysztof Tomasik
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 50 Gości




