|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Młodość pomiędzy blokami
Rozmiar tekstu: A A A
Spotkać ich można na wszystkich słupskich osiedlach. Są młodzi, znudzeni, często wulgarni i agresywni. Mają od kilkunastu do dwudziestu kilku lat. Większość to uczniowie lub bezrobotni bez żadnych perspektyw na przyszłość. Najlepsze lata młodości spędzają w gąszczu betonowej dżungli. Nazywają siebie blokersami. Spotykają się na klatkach schodowych lub ławkach między blokami, wzbudzając tym samym niepokój okolicznych mieszkańców. - Codziennie widzę jak stoją pod blokiem, piją piwo, palą papierosy i cholera wie co jeszcze. Człowiek przejść spokojnie nie może, a jak zwróci komuś uwagę to jeszcze go wyzwą od różnych - mówi pani Maria z ul. Fałata.
Policja przyznaje, że często otrzymuje sygnały o uciążliwym zachowaniu młodzieży. - Reagujemy w każdym takim przypadku - zapewnia Marek Paszkiewicz, komendant II Komisariatu Policji w Słupsku. - Obawy mieszkańców nie zawsze są jednak uzasadnione. Ludziom po prostu nie podobają się grupki młodzieży przesiadujące między blokami. - A niby gdzie mamy się spotykać? Mam siedzieć z kolegami w pokoju, który dzielę z dwójką rodzeństwa? Nie każdego stać na to, żeby pójść do pubu, czy choćby do kina - mówi 19-letni Bartek z ul. Romera. Osiedlowe kluby takie jak Parnas czy Emka już dawno przestały pełnić swoją rolę. Młodzież spotyka się na ulicach, bo zwyczajnie nie ma innego zajęcia. - Przecież my nic złego nie robimy. Ciągle się nas czepiają. Wystarczy, że jakaś przewrażliwiona dewotka zadzwoni na policję i pojawia się radiowóz - dodaje Kamil, 22-latek z ul. Wiatracznej.
Inaczej widzą to mieszkańcy. To właśnie blokersów obarczają winą za różne zniszczenia i przestępstwa do jakich dochodzi na osiedlu. - Śmiecą, hałasują, niszczą co się da, piją piwo, biorą narkotyki i okradają samochody - wylicza pan Zygmunt z ul. Andersa. Dlatego funkcjonariusze wspólnie ze słuchaczami Szkoły Policji częściej patrolować będą osiedla. - Już sama obecność policjantów na ulicach przynosi efekty. Czasem wystarczy pokazać się kilka razy, aby młodzież przestała spotykać się w danym miejscu - mówi Jarosław Kuleta, dzielnicowy z II KP w Słupsku. Tylko co dalej? Co mają robić tysiące młodych ludzi, którymi nie interesuje się właściwie nikt poza policją? (man)
Na zdjęciu: takich obrazków jak ten przy ul. Mochnackiego w Słupsku będziemy widzieć coraz więcej zapewniają policjanci.
Fot. Krzysztof Tomasik
Policja przyznaje, że często otrzymuje sygnały o uciążliwym zachowaniu młodzieży. - Reagujemy w każdym takim przypadku - zapewnia Marek Paszkiewicz, komendant II Komisariatu Policji w Słupsku. - Obawy mieszkańców nie zawsze są jednak uzasadnione. Ludziom po prostu nie podobają się grupki młodzieży przesiadujące między blokami. - A niby gdzie mamy się spotykać? Mam siedzieć z kolegami w pokoju, który dzielę z dwójką rodzeństwa? Nie każdego stać na to, żeby pójść do pubu, czy choćby do kina - mówi 19-letni Bartek z ul. Romera. Osiedlowe kluby takie jak Parnas czy Emka już dawno przestały pełnić swoją rolę. Młodzież spotyka się na ulicach, bo zwyczajnie nie ma innego zajęcia. - Przecież my nic złego nie robimy. Ciągle się nas czepiają. Wystarczy, że jakaś przewrażliwiona dewotka zadzwoni na policję i pojawia się radiowóz - dodaje Kamil, 22-latek z ul. Wiatracznej.
Inaczej widzą to mieszkańcy. To właśnie blokersów obarczają winą za różne zniszczenia i przestępstwa do jakich dochodzi na osiedlu. - Śmiecą, hałasują, niszczą co się da, piją piwo, biorą narkotyki i okradają samochody - wylicza pan Zygmunt z ul. Andersa. Dlatego funkcjonariusze wspólnie ze słuchaczami Szkoły Policji częściej patrolować będą osiedla. - Już sama obecność policjantów na ulicach przynosi efekty. Czasem wystarczy pokazać się kilka razy, aby młodzież przestała spotykać się w danym miejscu - mówi Jarosław Kuleta, dzielnicowy z II KP w Słupsku. Tylko co dalej? Co mają robić tysiące młodych ludzi, którymi nie interesuje się właściwie nikt poza policją? (man)
Na zdjęciu: takich obrazków jak ten przy ul. Mochnackiego w Słupsku będziemy widzieć coraz więcej zapewniają policjanci.
Fot. Krzysztof Tomasik
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 17 Gości




