|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Za napad na sklep
Rozmiar tekstu: A A A
Dwa lata więzienia będzie kosztował Rafała M. i Rafała Z. napad na sklep mięsny w Słupsku. Po akcji - wzorowanej na amerykańskich filmach - wpadli przez przypadek. Wczoraj zapadł wyrok. W marcu tego roku 22-letni Rafał M. i 27-letni Rafał Z. próbowali w łatwy sposób zdobyć pieniądze. Jak tłumaczył młodszy ze sprawców - na naukę w prywatnej szkole. Obaj upatrzyli sobie sklep mięsny Leszka G. Rafał Z. stał na czatach, a Rafał M. wszedł do sklepu zamaskowany kominiarką. Odciął kabel telefoniczny i groził sprzedawczyni Jadwidze P. nożem kuchennym. Z kasy zabrał 800 złotych. W czasie napadu obaj sprawcy porozumiewali się przez krótkofalówki. Na zewnątrz Rafał Z. wezwał taksówkę, którą sprawcy rozboju odjechali z miejsca zdarzenia. Narzędzia zbrodni - nóż, kominiarki i krótkofalówki ukryli w studzience kanalizacyjnej.
Wpadli przypadkiem. Ich znajomy, przesłuchiwany w prokuraturze w zupełnie innej sprawie, wydał ich ôniechcący". Rafał M. przyznał się od razu. Jego obrońca domagał się kary w zawieszeniu, zaznaczając, że oskarżony wyraził skruchę, a pieniądze chciał przeznaczyć na szlachetny cel. Natomiast Rafał Z. do końca zapierał się czynu. Jego adwokat twierdził, że siedzi on na ławie oskarżonych, bo pomówił go Rafał M. Prokurator Beata Majewska ze słupskiej Prokuratury Rejonowej żądała po 4 lata więzienia. Sąd każdego z oskarżonych skazał na dwa lata. Jednak uchylił im tymczasowe aresztowanie. Wyrok nie jest prawomocny. (ber)
Wpadli przypadkiem. Ich znajomy, przesłuchiwany w prokuraturze w zupełnie innej sprawie, wydał ich ôniechcący". Rafał M. przyznał się od razu. Jego obrońca domagał się kary w zawieszeniu, zaznaczając, że oskarżony wyraził skruchę, a pieniądze chciał przeznaczyć na szlachetny cel. Natomiast Rafał Z. do końca zapierał się czynu. Jego adwokat twierdził, że siedzi on na ławie oskarżonych, bo pomówił go Rafał M. Prokurator Beata Majewska ze słupskiej Prokuratury Rejonowej żądała po 4 lata więzienia. Sąd każdego z oskarżonych skazał na dwa lata. Jednak uchylił im tymczasowe aresztowanie. Wyrok nie jest prawomocny. (ber)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 17 Gości




