|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
"Charytatywny" pedofil
Rozmiar tekstu: A A A
Znany w Słupsku z działalności charytatywnej Bogdan L. odpowie
przed sądem za pedofilię. Słupska Prokuratura Rejonowa oskarżyła
go na podstawie zeznań pokrzywdzonego Michała N.
Prokuratura zarzuciła Bogdanowi L., że od kwietnia do sierpnia
1999 roku w Słupsku wielokrotnie doprowadził małoletniego
Michała N. do obcowania płciowego oraz poddania się tzw. innym
czynnościom seksualnym. Sprawca wiedział, że chłopiec nie miał
jeszcze 15 lat. Natomiast latem 2000 roku w Orzechowie zgwałcił
pokrzywdzonego. Bogdan L. znał Michała od 1999 roku, kiedy
chłopak zaczął z nim współpracować jako wolontariusz, zbierając
odzież i żywność dla biednych podczas akcji SOS. W czasie
wspólnych spotkań Bogdan L. pokazywał też Michałowi pisma
pornograficzne.
O wszystkim pokrzywdzony opowiedział organom ścigania dopiero w ubiegłym roku. Jednak Bogdan L. nie trafił do aresztu, ale pod dozór policji, bo - według prokuratury - od zarzucanych czynów minęło kilka lat. Jednak śledztwo przedłużyło się. Najpierw były problemy z wyznaczeniem przez sąd terminu przesłuchania pokrzywdzonego w obecności psychologa. Stało się to po kilku miesiącach. Poźniej prokuratura czekała na wyznaczenie terminu obserwacji Bogdana L. w szpitalu psychiatrycznym. Z kolei po zakończonej w czercu sześciotygodniowej obserwacji w Starogardzie Gdańskim, biegli zwlekali z napisaniem opinii.
Bogdan L. nie przyznał się. Wyjaśnił, że Michał go pomawia, dlatego, że kiedyś odmówił chłopcu pieniędzy na jedzenie. (ber)
O wszystkim pokrzywdzony opowiedział organom ścigania dopiero w ubiegłym roku. Jednak Bogdan L. nie trafił do aresztu, ale pod dozór policji, bo - według prokuratury - od zarzucanych czynów minęło kilka lat. Jednak śledztwo przedłużyło się. Najpierw były problemy z wyznaczeniem przez sąd terminu przesłuchania pokrzywdzonego w obecności psychologa. Stało się to po kilku miesiącach. Poźniej prokuratura czekała na wyznaczenie terminu obserwacji Bogdana L. w szpitalu psychiatrycznym. Z kolei po zakończonej w czercu sześciotygodniowej obserwacji w Starogardzie Gdańskim, biegli zwlekali z napisaniem opinii.
Bogdan L. nie przyznał się. Wyjaśnił, że Michał go pomawia, dlatego, że kiedyś odmówił chłopcu pieniędzy na jedzenie. (ber)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 37 Gości




