|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Zasłużony, ale niewiarygodny
Rozmiar tekstu: A A A
Sprawa porozumienia władz Słupska z niemiecką Grupą Schiedera wywołuje w mieście ogromne kontrowersje. Radni nie dowierzają inwestorowi, który obiecuje wybudowanie fabryki w Słupskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Nie mają zaufania do Rolfa Demutha - prezesa Grupy Schiedera, uhonorowanego pięć lat temu medalem za zasługi dla miasta Słupska.
Zgodnie z porozumieniem miasto ma zmienić plan zagospodarowania terenu przy ul. Krzywoustego, aby umożliwić Słupskim Fabrykom Mebli (należącym do Grupy Schiedera) sprzedaż terenu pod budowę hipermarketu. W zamian Grupa Schiedera miałaby postawić zakład w Słupskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. - Zawarliśmy porozumienie z inwestorem. Za pieniądze ze sprzedaży terenu przy ulicy Krzywoustego zobowiązuje się on do wybudowania w strefie fabryki, która zatrudni 600 - 700 osób - mówi wiceprezydent Słupska Ryszard Kwiatkowski. - Jeżeli się nie wywiąże, to możemy dochodzić odszkodowania na drodze sądowej.
Radni jednak inwestorowi nie ufają. Ich obawy mają swoje uzasadnienie. - Pan Rolf Demuth jest zupełnie niewiarygodny - twierdzi Władysław Szewczyk, radny SLD. - Ten pan dopuścił się wielomilionowych oszustw podatkowych na terenie samych Niemiec, ale i za granicą. W połowie lat dziewięćdziesiątych on i inni członkowie zarządu Grupy Schiedera dostali wyroki więzienia w zawieszeniu i aż dziewięć milionów marek niemieckich grzywny. Zresztą ten pan już parę lat temu obiecywał wybudowanie fabryki w strefie i nawet nie poczynił żadnych starań w tym kierunku.
Wątpliwości radnych wynikają też z dotychczasowych działań niemieckiego inwestora w Słupsku. Przejął Słupskie Fabryki Mebli na początku lat dziewięćdziesiątych i doprowadził je do upadku - pracę straciło około 400 osób. Już wcześniej obiecywał inwestowanie w strefie ekonomicznej, ale słowa nie dotrzymał.
- Ten pan i jego spółka oszukali mieszkańców i radnych. Ten oszust zniszczył dużą część słupskiego meblarstwa. Jest zupełnie niewiarygodny - uważa Mirosław Pająk z Ligi Polskich Rodzin, który nie godzi się na budowę hipermarketu w centrum miasta. Inni radni dopytują prezydenta miasta o gwarancje, że niemiecki inwestor rzeczywiście postawi fabrykę i da zatrudnienie ludziom.
- Uważam, że w tej sytuacji trzeba tak skonstruować porozumienie z inwestorem, aby poniósł konsekwencje finansowe, w przypadku, jeśli nie wywiąże się z umowy - dodaje W. Szewczyk. (sta)
Zgodnie z porozumieniem miasto ma zmienić plan zagospodarowania terenu przy ul. Krzywoustego, aby umożliwić Słupskim Fabrykom Mebli (należącym do Grupy Schiedera) sprzedaż terenu pod budowę hipermarketu. W zamian Grupa Schiedera miałaby postawić zakład w Słupskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. - Zawarliśmy porozumienie z inwestorem. Za pieniądze ze sprzedaży terenu przy ulicy Krzywoustego zobowiązuje się on do wybudowania w strefie fabryki, która zatrudni 600 - 700 osób - mówi wiceprezydent Słupska Ryszard Kwiatkowski. - Jeżeli się nie wywiąże, to możemy dochodzić odszkodowania na drodze sądowej.
Radni jednak inwestorowi nie ufają. Ich obawy mają swoje uzasadnienie. - Pan Rolf Demuth jest zupełnie niewiarygodny - twierdzi Władysław Szewczyk, radny SLD. - Ten pan dopuścił się wielomilionowych oszustw podatkowych na terenie samych Niemiec, ale i za granicą. W połowie lat dziewięćdziesiątych on i inni członkowie zarządu Grupy Schiedera dostali wyroki więzienia w zawieszeniu i aż dziewięć milionów marek niemieckich grzywny. Zresztą ten pan już parę lat temu obiecywał wybudowanie fabryki w strefie i nawet nie poczynił żadnych starań w tym kierunku.
Wątpliwości radnych wynikają też z dotychczasowych działań niemieckiego inwestora w Słupsku. Przejął Słupskie Fabryki Mebli na początku lat dziewięćdziesiątych i doprowadził je do upadku - pracę straciło około 400 osób. Już wcześniej obiecywał inwestowanie w strefie ekonomicznej, ale słowa nie dotrzymał.
- Ten pan i jego spółka oszukali mieszkańców i radnych. Ten oszust zniszczył dużą część słupskiego meblarstwa. Jest zupełnie niewiarygodny - uważa Mirosław Pająk z Ligi Polskich Rodzin, który nie godzi się na budowę hipermarketu w centrum miasta. Inni radni dopytują prezydenta miasta o gwarancje, że niemiecki inwestor rzeczywiście postawi fabrykę i da zatrudnienie ludziom.
- Uważam, że w tej sytuacji trzeba tak skonstruować porozumienie z inwestorem, aby poniósł konsekwencje finansowe, w przypadku, jeśli nie wywiąże się z umowy - dodaje W. Szewczyk. (sta)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 40 Gości




