|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Bazar zamiast fabryki?!
Rozmiar tekstu: A A A
Szansa pracy dla 400 osób wisi na włosku. Słupskie Fabryki Mebli są zainteresowne wybudowniem dużego zakładu w Specjalnej Strefie Ekonomicznej, jednak pod warunkiem, że miasto umożliwi im sprzedanie terenu przy ul. Krzywoustego w Słupsku. Rozmowy na ten temat prowadzono rok temu, ale dopiero teraz miasto podjęło działania. - Szkoda tylko, że tak późno, bo przez zwlekanie straciliśmy klientów zainteresowanych kupnem obiektów po Słupskich Fabrykach Mebli - mówi Karol Lange prezes SFM i spółki reprezentujacej interesy grupu Schieder, właściciela terenu.
Na najbliższej sesji radni będą głosować nad projektem uchwały, która zezwoli planistom na opracownie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego ziem po SFM i okolic. Chodzi o to, by zmienić przeznaczenie terenów z obecnie przemysłowego na handlowo-usługowy.
W Słupskiej Fabryce Mebli produkcja wygasła trzy lata temu. Rok temu spółka SFM wystąpiła o opracowanie nowego planu.- To rzeczywiście nie jest miejsce na prowadzenie działalności przemysłowej. Za to doskonale nadaje się na handlową - przyznaje K. Lange. - Dlatego właściciel zdecycował o sprzedaży terenu pod hipermarket.
Jednak czas jaki zajmują biurokratyczne procedury wystraszył wielu potencjalnych klientów m.in firmy Tesco, Karefour czy Castorama. Pod koniec kwietnia prezes grupy Schieder podpisał z władzami Słupska porozumienie. Za pozwolenie na sprzedaż terenu pod hipermarket, grupa zobowiązała się wybudować fabrykę mebli w Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Zatrudnienie mogłoby w niej znaleźć nawet 400 osób. - Ale miastu się nie spieszy, a my wciąż płacimy podatki za puste nieruchomości. Obawiam się, że podjecie właściwej uchwały o zagospodarowaniu zajmie Radzie kolejne dwa lata. My tak długo czekać nie będziemy - mówi K. Lange. Firma rozważa więc możliwość wynajęcia pawilonów drobnym handlowcom. To zaś przekreśli plany budowy nowej fabryki.
Co na to urzędnicy? - Procedura trwa długo, bo chcieliśmy doprowadzić do podpisania korzystnego porozumienia - mówi Ryszard Kwiatkowski, wiceprezydent Słupska. - Poza tym jest to bardzo trudny plan zagosopodarowania, bo dotyczy rozległego terenu między ul. Przemysłową, Szczecińską i Grottgera. Myślę, że jego opracowanie zajmnie przynajmniej pół roku.
R. Kwiatkowski twierdzi, że porozumienie było konieczne by przekonać radnych do głosowania korzystnego dla grupy Schieder. Jednak nie przekonało ono wszystkich. - Jaką mamy gwarancję, że grupa wywiąże się ze zobowiązania i postawi fabrykę? Może właściciel weźmie pieniądze i wyjedzie do Niemiec? - pyta Władysław Szewczyk radny SLD.
- Stu procentowej gwarancji nigdy nie ma. Ale nie mamy innej alternatywy - opowiada R. Kwiatkowski. (nik)
Na najbliższej sesji radni będą głosować nad projektem uchwały, która zezwoli planistom na opracownie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego ziem po SFM i okolic. Chodzi o to, by zmienić przeznaczenie terenów z obecnie przemysłowego na handlowo-usługowy.
W Słupskiej Fabryce Mebli produkcja wygasła trzy lata temu. Rok temu spółka SFM wystąpiła o opracowanie nowego planu.- To rzeczywiście nie jest miejsce na prowadzenie działalności przemysłowej. Za to doskonale nadaje się na handlową - przyznaje K. Lange. - Dlatego właściciel zdecycował o sprzedaży terenu pod hipermarket.
Jednak czas jaki zajmują biurokratyczne procedury wystraszył wielu potencjalnych klientów m.in firmy Tesco, Karefour czy Castorama. Pod koniec kwietnia prezes grupy Schieder podpisał z władzami Słupska porozumienie. Za pozwolenie na sprzedaż terenu pod hipermarket, grupa zobowiązała się wybudować fabrykę mebli w Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Zatrudnienie mogłoby w niej znaleźć nawet 400 osób. - Ale miastu się nie spieszy, a my wciąż płacimy podatki za puste nieruchomości. Obawiam się, że podjecie właściwej uchwały o zagospodarowaniu zajmie Radzie kolejne dwa lata. My tak długo czekać nie będziemy - mówi K. Lange. Firma rozważa więc możliwość wynajęcia pawilonów drobnym handlowcom. To zaś przekreśli plany budowy nowej fabryki.
Co na to urzędnicy? - Procedura trwa długo, bo chcieliśmy doprowadzić do podpisania korzystnego porozumienia - mówi Ryszard Kwiatkowski, wiceprezydent Słupska. - Poza tym jest to bardzo trudny plan zagosopodarowania, bo dotyczy rozległego terenu między ul. Przemysłową, Szczecińską i Grottgera. Myślę, że jego opracowanie zajmnie przynajmniej pół roku.
R. Kwiatkowski twierdzi, że porozumienie było konieczne by przekonać radnych do głosowania korzystnego dla grupy Schieder. Jednak nie przekonało ono wszystkich. - Jaką mamy gwarancję, że grupa wywiąże się ze zobowiązania i postawi fabrykę? Może właściciel weźmie pieniądze i wyjedzie do Niemiec? - pyta Władysław Szewczyk radny SLD.
- Stu procentowej gwarancji nigdy nie ma. Ale nie mamy innej alternatywy - opowiada R. Kwiatkowski. (nik)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 38 Gości




