|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Z ruiny do ruiny
Rozmiar tekstu: A A A
Przez lata remontowali walące się komunalne mieszkanie. Kiedy wykonali najbardziej kosztowne prace dowiedzieli się, że muszą je opuścić. Okazało się, że miasto na terenie ich domu chce postawić budynki TBS. Im natomiast proponowane są mieszkania mniejsze lub o dużo gorszym standardzie.
Stanisław Starostecki przeprowadził się na ulicę Narutowicza 6 siedem lat temu. Zamieszkał w niewielkim domu, który dzielił z trzema innymi rodzinami. W jego części były piece i podłączona tylko zimna woda. Toaleta znajdowała się kilka metrów od mieszkania, w ogrodzie. Nowy lokator zainwestował w remont kilkanaście tysięcy złotych, ocieplił dom, zamontował nowe okna, wyremontował łazienkę. Gdy cztery lata temu chciał wykupić zajmowany przez siebie lokal dowiedział się, że na miejscu jego domu i posesji sąsiada stanąć mają dwa bloki Towarzystwa Budownictwa Społecznego. - Mamy dokumentację budowy, niedługo gotowy będzie projekt, bank udzielił nam już promesy na kredyt. Czekamy tylko na przekazanie nam terenu przez miasto - mówi Danuta Pietroń, prezes TBS.
Miastu udało się namówić pozostałych lokatorów dwóch domów na przeprowadzkę do zaproponowanych im mieszkań. Starostecki i jego sąsiad z domu obok propozycje miasta odrzucili. - Dawali nam mieszkania o gorszym standardzie, droższe w utrzymaniu, albo o powierzchni ponad dwukrotnie mniejszej niż mamy teraz. Ich stan techniczny często był dużo gorszy od tego, jaki zastaliśmy na Narutowicza - twierdzi Stanisław Starostecki.
Po kilkukrotnych odmowach przeprowadzki, w kwietniu 2001 r. miasto pozwało Starosteckiego i jego sąsiada do sądu o rozwiązanie umowy najmu i przymusową przeprowadzkę. W pierwszej instancji górą byli lokatorzy, po apelacji, w marcu br., sąd przyznał rację ratuszowi. - Zaproponowane mieszkania będą z pewnością o porównywalnym komforcie, co ich obecne lokale - zapowiada Marek Sosnowski, rzecznik prasowy prezydenta.
Starosteccy nie wierzą w obietnice ratusza. - Chcemy tylko mieszkać w podobnych warunkach i za podobne pieniądze. Ale póki co nikt się do nas z taką propozycją nie zgłosił. (dmk)
Fot. Krzysztof Tomasik
Stanisław Starostecki przeprowadził się na ulicę Narutowicza 6 siedem lat temu. Zamieszkał w niewielkim domu, który dzielił z trzema innymi rodzinami. W jego części były piece i podłączona tylko zimna woda. Toaleta znajdowała się kilka metrów od mieszkania, w ogrodzie. Nowy lokator zainwestował w remont kilkanaście tysięcy złotych, ocieplił dom, zamontował nowe okna, wyremontował łazienkę. Gdy cztery lata temu chciał wykupić zajmowany przez siebie lokal dowiedział się, że na miejscu jego domu i posesji sąsiada stanąć mają dwa bloki Towarzystwa Budownictwa Społecznego. - Mamy dokumentację budowy, niedługo gotowy będzie projekt, bank udzielił nam już promesy na kredyt. Czekamy tylko na przekazanie nam terenu przez miasto - mówi Danuta Pietroń, prezes TBS.
Miastu udało się namówić pozostałych lokatorów dwóch domów na przeprowadzkę do zaproponowanych im mieszkań. Starostecki i jego sąsiad z domu obok propozycje miasta odrzucili. - Dawali nam mieszkania o gorszym standardzie, droższe w utrzymaniu, albo o powierzchni ponad dwukrotnie mniejszej niż mamy teraz. Ich stan techniczny często był dużo gorszy od tego, jaki zastaliśmy na Narutowicza - twierdzi Stanisław Starostecki.
Po kilkukrotnych odmowach przeprowadzki, w kwietniu 2001 r. miasto pozwało Starosteckiego i jego sąsiada do sądu o rozwiązanie umowy najmu i przymusową przeprowadzkę. W pierwszej instancji górą byli lokatorzy, po apelacji, w marcu br., sąd przyznał rację ratuszowi. - Zaproponowane mieszkania będą z pewnością o porównywalnym komforcie, co ich obecne lokale - zapowiada Marek Sosnowski, rzecznik prasowy prezydenta.
Starosteccy nie wierzą w obietnice ratusza. - Chcemy tylko mieszkać w podobnych warunkach i za podobne pieniądze. Ale póki co nikt się do nas z taką propozycją nie zgłosił. (dmk)
Fot. Krzysztof Tomasik
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 44 Gości




