|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Największy pirat w Polsce
Rozmiar tekstu: A A A
Aż 19 tysięcy pirackich programów - nawet takich za kilkadziesiąt tysięcy złotych - doliczył się biegły informatyk, oceniający materiały w śledztwie przeciwko Tomaszowi S., byłemu policjantowi ze Słupska. - Według biegłego, to największa sprawa piractwa komputerowego w kraju - mówi prowadzący sprawę prokurator Krzysztof Młynarczyk ze Prokuratury Rejonowej - sama opinia będzie miała z tysiąc stron.
Aspirant Tomasz S., były dyżurny z I Komisariatu Policji w Słupsku, dzisiaj już emeryt, wpadł pod koniec ubiegłego roku. Wówczas Zespół Dyscyplinarny ze słupskiej komendy przeszukał jego mieszkanie i zarekwirował prawie 2 tysiące płyt z kilkoma programami na każdej z nich oraz dwa komputery. Jednak wówczas prokuratura przesłuchała funkcjonariusza w charakterze świadka, a sprzęt i oprogramowanie trafiło do biegłego sądowego z zakresu informatyki. Pod koniec lutego - po wstępnej opinii - wiadomo już było, że Tomasz S. kradł cudze programy komputerowe w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Prokuratura przedstawiła mu zarzut. Policjant przyznał się, ale odmówił składania wyjaśnień. - Teraz, na tym etapie śledztwa, ustaliliśmy, że podejrzany przywłaszczał sobie programy nie tylko na własny użytek - mówi prokurator Krzysztof Młynarczyk. - Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dla korzyści majątkowych wprowadzał je do obrotu. Jednak na razie nie wiadomo dokładnie, ile zarobił na handlu.
Biegły informatyk ustalił, że Tomasz S. posiadał wszystkie dostępne programy na naszym rynku. Najtańsze miały wartość kilkudziesięciu złotych, ale zdarzały się też takie, których cena rynkowa sięgała kilkudziesięciu tysięcy złotych! Jednym ze sposobów uzyskania specjalistycznego oprogramowania było usuwanie z nich zabezpieczeń - z pomocą innych nielegalnych programów. Tomasz S. swoją rzekomą własność wystawiał na aukcjach internetowych i swoich stronach www. W tej sprawie jest pokrzywdzonych kilkaset firm, produkujących oprogramowanie.
Nie udało nam się dowiedzieć, czy prokurator prześledził konto bankowe Tomasza S. - To tajemnica śledztwa - zasłania się Krzysztof Młynarczyk, który również odmawia udzielenia odpowiedzi na pytanie o klientów pirata.
Tomasz S. po wpadce z programami przeszedł na emeryturę. Według Ustawy o policji, po 18 latach służby miał do tego prawo.
Aspirant Tomasz S., były dyżurny z I Komisariatu Policji w Słupsku, dzisiaj już emeryt, wpadł pod koniec ubiegłego roku. Wówczas Zespół Dyscyplinarny ze słupskiej komendy przeszukał jego mieszkanie i zarekwirował prawie 2 tysiące płyt z kilkoma programami na każdej z nich oraz dwa komputery. Jednak wówczas prokuratura przesłuchała funkcjonariusza w charakterze świadka, a sprzęt i oprogramowanie trafiło do biegłego sądowego z zakresu informatyki. Pod koniec lutego - po wstępnej opinii - wiadomo już było, że Tomasz S. kradł cudze programy komputerowe w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Prokuratura przedstawiła mu zarzut. Policjant przyznał się, ale odmówił składania wyjaśnień. - Teraz, na tym etapie śledztwa, ustaliliśmy, że podejrzany przywłaszczał sobie programy nie tylko na własny użytek - mówi prokurator Krzysztof Młynarczyk. - Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dla korzyści majątkowych wprowadzał je do obrotu. Jednak na razie nie wiadomo dokładnie, ile zarobił na handlu.
Biegły informatyk ustalił, że Tomasz S. posiadał wszystkie dostępne programy na naszym rynku. Najtańsze miały wartość kilkudziesięciu złotych, ale zdarzały się też takie, których cena rynkowa sięgała kilkudziesięciu tysięcy złotych! Jednym ze sposobów uzyskania specjalistycznego oprogramowania było usuwanie z nich zabezpieczeń - z pomocą innych nielegalnych programów. Tomasz S. swoją rzekomą własność wystawiał na aukcjach internetowych i swoich stronach www. W tej sprawie jest pokrzywdzonych kilkaset firm, produkujących oprogramowanie.
Nie udało nam się dowiedzieć, czy prokurator prześledził konto bankowe Tomasza S. - To tajemnica śledztwa - zasłania się Krzysztof Młynarczyk, który również odmawia udzielenia odpowiedzi na pytanie o klientów pirata.
Tomasz S. po wpadce z programami przeszedł na emeryturę. Według Ustawy o policji, po 18 latach służby miał do tego prawo.
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 43 Gości




