Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Nieludzka twarz służby zdrowia
Rozmiar tekstu: A A A
Bezduszne i nieludzkie wręcz traktowanie pacjenta przez słupskich lekarzy i pielęgniarki było udziałem Bożeny Krawętkowskiej z Dębnicy Kaszubskiej. Kobieta miała to nieszczęście, że w sobotnie popołudnie złamała nogę w kostce. I wtedy zaczęła się jej gehenna ze służbą zdrowia. - Na schodach tak jakoś stąpnęłam, że stopa mi "poleciała" i "pogruchotała się" - opowiadała nam wczoraj ze łzami w oczach pani Bożena (na zdjęciu). - Zadzwoniłam na pogotowie, usłyszałam, że sama mam dojechać do spitala. Dopiero, gdy znajoma zaczęła się z nimi kłócić, przysłali karetkę. Potem pielęgniarka z izby przyjęć kazała mi iść na piechotę na piętro, żeby zrobić zdjęcie RTG. Dopiero, jak nogę obejrzał lekarz, zaczęli wozić mnie wózkiem.

Lekarz zalecił pacjentce, aby w ogóle nie chodziła. Niestety, nie pomyślał, jak chora ma zastosować się do jego zaleceń, skoro po założeniu gipsu musiała na własną rękę wrócić do domu.

- Kuśtykając poszłam na przystanek, bo na taksówki mnie nie stać. W karetce od razu zapowiedziano nam, że nie mamy co liczyć na odwiezienie - dodaje B. Krawętkowska.

Ale to jeszcze nie koniec przykrych doświadczeń pani Bożeny. - Lekarz kazał mi w czwartek zgłosić się w przychodni na ulicy Tuwima w Słupsku. Znów ze znajomą, która zechciała mi pomóc w nieszczęściu, doczłapałam się na przystanek i przyjechałam do Słupska. Od pielęgniarki w przychodni usłyszałam, że nie będę przyjęta, bo nie mam skierowania od lekarza pierwszego kontaktu. Powiedziała, żebym czekała do siedemnastej, wtedy może lekarz mnie przyjmie - kończy B. Krawętkowska. - I co ja mam zrobić... Dopiero po naszej interwencji u Jerzego Iwaszko, dyrektora MZOZ w Słupsku pacjentkę w przychodni przyjęto bez skierowania.

- Cóż ja mogę powiedzieć... - skomentował sprawę Ryszard Stus, dyrektor słupskiego szpitala. - Przykro mi tym bardziej, że dotknęło to osobę z Dębnicy Kaszubskiej, czyli z mojej wsi. Pielęgniarkę, która kazała chorej z urazem nogi chodzić po schodach zabrakło wyczucia. A co do transportu, lekarz przyjmujący chorego może zlecić odwiezienie go do domu w sytuacji, gdy nie może lub nie powinien poruszać się o własnych siłach. Sytuację tę zbadam dokładnie i wyjaśnię.

***

W tej sprawie zabrakło, przede wszystkim, ludzkiego podejścia pracowików służby zdrowia do pacjenta. Panią Bożenę bezdusznie potraktowano aż w trzech placówkach: pogotowiu, szpitalu i przychodni. Fakt, że po naszej interwencji u dyrektora MZOZ-u lekarz przyjął chorą, dowodzi jedynie, że "papierek" wcale nie musi być najważniejszy. Czasem wystarczy być, po prostu, człowiekiem. Przecież żadne przepisy nie mogą przesłaniać nam zdrowego rozsądku. A szczególnie, gdy rzecz dotyczy ludzkiego zdrowia. (sta)

Fot. Bartosz Arszyński
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Słupski
data dodania:2004-12-03
wyświetleń:1083

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 38 Gości