|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Harce w ratuszu
Rozmiar tekstu: A A A
Ostatnio coraz bardziej widoczne stają się "rysy i pęknięcia" na linii dość gładko przebiegającej dotąd współpracy pomiędzy rządzącym w Słupsku SLD, a konkretnie prezydentem miasta i klubem radnych "Nasz Słupsk". Jakby prezydentowi tego było mało, samo SLD chce włodarza miasta "trochę zdyscyplinować". Przykładów odmiennych stanowisk prezydenta i klubu "Nasz Słupsk" z szefową rady na czele ostatnio nie brakuje. Radni tego klubu, podobnie jak wcześniej opozycja, dopominają się o dostęp do telewizyjnego programu samorządowego, nie chcą poprzeć podwyżki pensji dla prezydenta, proponują "dekomunizację" w postaci wyburzenia pomnika na placu Zwycięstwa i zmianę nazw ulic.
- My nie jesteśmy z SLD w koalicji. Mamy jedynie porozumienie programowe dotyczące realizacji wspólnych celów, jak, na przykład, stały teatr w mieście czy poprawa sytuacji mieszkaniowej - mówi Anna Bogucka-Skowrońska, przewodnicząca rady i jednocześnie szefowa klubu "Nasz Słupsk". - Nasza współpraca ostatnio istotnie przebiega w gorszej niż wcześniej atmosferze. Daje znać o sobie jakaś nerwowość w środowiskach politycznych.
Problemy we współpracy dostrzega też prezydent Maciej Kobyliński. - Uważam, że rzeczywiście coś niedobrego się dzieje, ale jeszcze nie bardzo rozumiem: co? Jestem zbyt zajęty sprawami miasta, aby się temu przyjrzeć. Może to mieć jedynie podłoże polityczne i mam tylko nadzieję, że nie są to już jakieś "harce przedwyborcze" - ocenia M. Kobyliński.
Krzysztof Sirant, szef klubu SLD wprost mówi o konflikcie między prezydentem a przewodniczącą rady. - To, co się teraz dzieje, to efekt tego personalnego konfliktu - twierdzi K. Sirant. - Obie strony powinny usiąść razem i rozmawiać. Współpraca w radzie jest konieczna, innej możliwosci nie ma.
Rzeczywiście, rządzący miastem SLD musi mieć w radzie nieformalnego choćby koalicjanta. Bez tego nie byłby w stanie niczego przeforsować, bo ma tylko 8 członków w 23-osobowej radzie. Pojawiły się już nawet pogłoski, że miejsce "Naszego Słupska" może zająć Słupskie Porozumienie Samorządowe. Jednak radni SLD uważają, że takie spekulacje są mocno przedwczesne. Na razie klub idzie w innym kierunku - chce trochę zdyscyplinować prezydenta. M. Kobyliński projektami uchwał w ostatniej chwili zaskakuje nie tylko opozycję, nieformalnego koalicjanta czyli "Nasz Słupsk", ale nawet samo SLD. - Jako klub podjęliśmy już decyzję, że będziemy się zajmować na komisjach i sesjach tylko takimi projektami, które prezydent zgłosi zgodnie z regulaminem pracy rady, czyli odpowiednio wcześnie - mówi Krzysztof Kido z klubu SLD. - Zbyt często takie propozycje tuż przed komisją czy sesją wywoływały niepotrzebne zamieszanie i napięcia.
W ramach "dyscyplinowania prezydenta" klub SLD może też nie poprzeć podwyżki jego pensji. (sta)
- My nie jesteśmy z SLD w koalicji. Mamy jedynie porozumienie programowe dotyczące realizacji wspólnych celów, jak, na przykład, stały teatr w mieście czy poprawa sytuacji mieszkaniowej - mówi Anna Bogucka-Skowrońska, przewodnicząca rady i jednocześnie szefowa klubu "Nasz Słupsk". - Nasza współpraca ostatnio istotnie przebiega w gorszej niż wcześniej atmosferze. Daje znać o sobie jakaś nerwowość w środowiskach politycznych.
Problemy we współpracy dostrzega też prezydent Maciej Kobyliński. - Uważam, że rzeczywiście coś niedobrego się dzieje, ale jeszcze nie bardzo rozumiem: co? Jestem zbyt zajęty sprawami miasta, aby się temu przyjrzeć. Może to mieć jedynie podłoże polityczne i mam tylko nadzieję, że nie są to już jakieś "harce przedwyborcze" - ocenia M. Kobyliński.
Krzysztof Sirant, szef klubu SLD wprost mówi o konflikcie między prezydentem a przewodniczącą rady. - To, co się teraz dzieje, to efekt tego personalnego konfliktu - twierdzi K. Sirant. - Obie strony powinny usiąść razem i rozmawiać. Współpraca w radzie jest konieczna, innej możliwosci nie ma.
Rzeczywiście, rządzący miastem SLD musi mieć w radzie nieformalnego choćby koalicjanta. Bez tego nie byłby w stanie niczego przeforsować, bo ma tylko 8 członków w 23-osobowej radzie. Pojawiły się już nawet pogłoski, że miejsce "Naszego Słupska" może zająć Słupskie Porozumienie Samorządowe. Jednak radni SLD uważają, że takie spekulacje są mocno przedwczesne. Na razie klub idzie w innym kierunku - chce trochę zdyscyplinować prezydenta. M. Kobyliński projektami uchwał w ostatniej chwili zaskakuje nie tylko opozycję, nieformalnego koalicjanta czyli "Nasz Słupsk", ale nawet samo SLD. - Jako klub podjęliśmy już decyzję, że będziemy się zajmować na komisjach i sesjach tylko takimi projektami, które prezydent zgłosi zgodnie z regulaminem pracy rady, czyli odpowiednio wcześnie - mówi Krzysztof Kido z klubu SLD. - Zbyt często takie propozycje tuż przed komisją czy sesją wywoływały niepotrzebne zamieszanie i napięcia.
W ramach "dyscyplinowania prezydenta" klub SLD może też nie poprzeć podwyżki jego pensji. (sta)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 39 Gości




