|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
"Solidarność" apeluje
Rozmiar tekstu: A A A
Słupska "Solidarność" wystosowała oficjalny apel do parlamentarzystów z Ziemi Pomorskiej, marszałka i wojewody pomorskiego oraz do prezydenta Słupska i starosty słupskiego o pomoc dwóm słupskim zakładom: "Alce" i "Sezamorowi". - Apelujemy o wszelką możliwą pomoc. Przy tak dużym bezrobociu obrona istniejących miejsc pracy powinna być priorytetem wszelkich działań - mówi Stanisław Szukała, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w Słupsku. Sytuacja blisko stu pracowników "Sezamoru" jest tragiczna. Pensje od pół roku dostają w ratach, czasem z dwu-, trzymiesięcznym opóźnieniem. Teraz dostali wypłatę za maj.
- Pracownicy nie mają nawet szansy na zapomogi, bo zakładowa kasa jest pusta, a na koncie "siedzi" komornik - mówi S. Szukała. Przypomnijmy, że zakład utracił płynność finansową po upadku Stoczni Szczecińskiej, a później problemów w Stoczni Gdynia. Niepewna jutra jest też 300-osobowa załoga "Alki". W tej chwili biegły księgowy wyznaczony przez słupski sąd ocenia, czy jest szansa na ugodę z wierzycielami, czy też zakład nadaje się do likwidacji.
- Obu zakładom potrzebne jest wsparcie finansowe. Chodzi między innymi o ewentualne zwolnienia z pewnych opłat, czy też łagodniejsze traktowanie przez urzędy, na przykład przez ZUS. Poza tym, wojewoda, czy też prezydent mają kontakt z najróżniejszymi grupami biznesmenów, których mogą zainteresować losami firm - mówi S. Szukała.
My będziemy pilotować sprawę. Już wkrótce poinformujemy czy i jakie działania podjęły osoby, do których apel był skierowany. (mag)
- Pracownicy nie mają nawet szansy na zapomogi, bo zakładowa kasa jest pusta, a na koncie "siedzi" komornik - mówi S. Szukała. Przypomnijmy, że zakład utracił płynność finansową po upadku Stoczni Szczecińskiej, a później problemów w Stoczni Gdynia. Niepewna jutra jest też 300-osobowa załoga "Alki". W tej chwili biegły księgowy wyznaczony przez słupski sąd ocenia, czy jest szansa na ugodę z wierzycielami, czy też zakład nadaje się do likwidacji.
- Obu zakładom potrzebne jest wsparcie finansowe. Chodzi między innymi o ewentualne zwolnienia z pewnych opłat, czy też łagodniejsze traktowanie przez urzędy, na przykład przez ZUS. Poza tym, wojewoda, czy też prezydent mają kontakt z najróżniejszymi grupami biznesmenów, których mogą zainteresować losami firm - mówi S. Szukała.
My będziemy pilotować sprawę. Już wkrótce poinformujemy czy i jakie działania podjęły osoby, do których apel był skierowany. (mag)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 39 Gości




