Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Poszukiwany, poszukiwana
Rozmiar tekstu: A A A
Mamy dobrą wiadomość - w regionie słupskim powstanie wkrótce kilkaset nowych miejsc pracy. Wiadomość zła jest taka, że będzie to praca sezonowa. Jednak dla wielu osób, nie tylko młodych, to okazja do zarobienia pieniędzy. Nic więc dziwnego, że praca sezonowa cieszy się ogromnym zainteresowaniem.

Pomimo że pracodawcy coraz częściej szukają pracowników bez pośrednictwa urzędów pracy lub korzystają z osób sprawdzonych w poprzednich sezonach, Powiatowe Urzędy Pracy w Słupsku i Lęborku posiadają jeszcze oferty pracy sezonowej. - Jest ich więcej niż rok temu. Poszukiwani są kucharze, kelnerzy, sprzedawcy, pokojówki - mówi Paweł Kądziela, kierownik słupskiego PUP, filia w Ustce.

Osoby, które chcą pracować w wakacje będą mogły zarobić m.in. w Ustce, Łebie, Jastrzębiej Górze i innych nadmorskich kurortach. Oferty skierowane są przede wszystkim do osób młodych i to właśnie one najczęściej z nich korzystają. Głównie studenci i uczniowie, którzy chcą podreperować swój skromny budżet czy też zarobić na wakacje. Wymagane są oczywiście odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia, np. do pracy w kuchni - tzw. minimum sanitarne i książeczka zdrowia. Przy pracy w recepcji niezbędna jest znajomość języków obcych. - Zdarza się czasem, że jest praca, lecz brakuje osób z odpowiednimi kwalifikacjami - mówi Danuta Bodner, kierownik działu rynku pracy PUP w Lęborku. Dotyczy to głównie wszelkiego rodzaju rehabilitantów i fizjoterapeutów, których usługi cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Jeśli chodzi o wynagrodzenie, najczęściej jest to kwestia "do uzgodnienia". Zwykle jest to najniższa krajowa, jednak większość pracodawców oferuje na zachętę darmowe wyżywienie i zakwaterowanie. Dla nikogo nie jest tajemnicą fakt, że czasem pracodawcy zatrudniają ludzi "na czarno". Wiąże się z tym jednak duże ryzyko. Czasem można zarobić więcej niż legalnie, ale można też nie zarobić zupełnie nic. Przekonał się o tym student ze Słupska Sebastian Lisiecki: - Przez cały miesiąc pracowałem sprzedając pamiątki w jednej z nadmorskich miejscowości. Po wielotygodniowych sporach z szefem dostałem zaledwie 180 zł. To chyba najlepszy dowód na to, że trzeba trzymać się jak najdalej od osób oferujących nam pracę bez odpowiedniej umowy. (man)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Słupski
data dodania:2004-06-09
wyświetleń:744

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 42 Gości