|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Czy "anioł" przestanie się bać?
Rozmiar tekstu: A A A
- W Zarządzie Dróg Miejskich wydeptałyśmy z sąsiadką wszystkie ścieżki, traciłyśmy pieniądze na znaczki, którymi muszą być oklejone podania do urzędników. I nic. Dopiero po waszym artykule "Nawet "anioł" się boi" zrobiło się głośno o sprawie ograniczenia prędkości na ulicy Sobieskiego - mówi nasz Czytelniczka ze Słupska (nazwisko do wiadomości redakcji).
W artykule zasygnalizowaliśmy problem przechodzenia przez jezdnię, po której samochody pędzą jak szalone, a "anioł" przeprowadzający uczniów boi się pracować w tym miejscu. Skomentował to radny SLD Leon Szymański. Jego komentarz wywołał burzę.
- Dziwię się, że radny nie uważa za konieczne ograniczenie prędkości na ulicy Sobieskiego do 40 kilometrów na godzinę. Przecież to nie ulega wątpliwości, bo zagrożone jest życie dzieci, które chodzą tamtędy do szkoły - twierdzi Czytelniczka. - Radny nie musi nam podpowiadać, że trzeba złożyć wniosek w Zarządzie Dróg Miejskich. Robiłam to wielokrotnie. Nawet gdy byłam w ciąży, chodziłam "po ludziach" i zebrałam 150 podpisów osób, domagających się ograniczenia prędkości. We wrześniu Zarząd obiecał zabezpieczyć to miejsce odblaskami. Ale tylko obiecał. Dopiero po artykule, na Sobieskiego pojawili się policjanci z fotoradarem.
- Bo wcześniej nie docierały do mnie żadne sygnały - wyjaśnia Piotr Sochacki, szef słupskiej drogówki, zapowiadając że sam wystąpi z takim wnioskiem do Zarządu Dróg Miejskich. (ber)
W artykule zasygnalizowaliśmy problem przechodzenia przez jezdnię, po której samochody pędzą jak szalone, a "anioł" przeprowadzający uczniów boi się pracować w tym miejscu. Skomentował to radny SLD Leon Szymański. Jego komentarz wywołał burzę.
- Dziwię się, że radny nie uważa za konieczne ograniczenie prędkości na ulicy Sobieskiego do 40 kilometrów na godzinę. Przecież to nie ulega wątpliwości, bo zagrożone jest życie dzieci, które chodzą tamtędy do szkoły - twierdzi Czytelniczka. - Radny nie musi nam podpowiadać, że trzeba złożyć wniosek w Zarządzie Dróg Miejskich. Robiłam to wielokrotnie. Nawet gdy byłam w ciąży, chodziłam "po ludziach" i zebrałam 150 podpisów osób, domagających się ograniczenia prędkości. We wrześniu Zarząd obiecał zabezpieczyć to miejsce odblaskami. Ale tylko obiecał. Dopiero po artykule, na Sobieskiego pojawili się policjanci z fotoradarem.
- Bo wcześniej nie docierały do mnie żadne sygnały - wyjaśnia Piotr Sochacki, szef słupskiej drogówki, zapowiadając że sam wystąpi z takim wnioskiem do Zarządu Dróg Miejskich. (ber)
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 45 Gości




