|
||||||
- Aktualności » Wiadomości dnia • Z ostatniej chwili • Kronika policyjna • Pogoda • Program TV
- Kultura » Imprezy • Wystawy • Kino: Milenium · Rejs • Filharmonia • Teatr: Nowy · Rondo · Lalki Tęcza
- Informator » Baza firm i instytucji • Książka telefoniczna • Apteki • Bankomaty • Urzędy
- Słupsk » Plan miasta • Rozkład jazdy: MZK · PKS • Galeria • Historia • O Słupsku • Kamera • Hot Spot
- Pod ręką » Menu Online • Auto Moto • Nieruchomości • Praca • Ogłoszenia
| Pb 95 zł |
ON zł |
Lpg zł |
| USD zł |
EUR zł |
CHF zł |
Kategoria: Aktualności
Wieża niespełnionych obietnic
Rozmiar tekstu: A A A
Widok z wieży kościoła Mariackiego zapiera dech w piersiach (na
zdjęciu). Niestety, słupszczanie go nie zobaczą. Były obietnice,
zbiórka pieniędzy i sprzedaż cegiełek, ale okazuje się, że
schody są zbyt niebezpieczne, by nimi wchodzić. - Myślimy o
zamontowaniu windy - mówi Bożena Jakimowicz, sekretarz Prezydium
Społecznego Komitetu Odbudowy Wieży Kościoła Mariackiego. - Na
żadną windę się nie zgodzę - odpowiada zdecydowanie Zdzisław
Daczkowski, konserwator zabytków. Słupszczanie czują się
oszukani.
Budowa barokowego chełmu wieży ruszyła ponad rok temu. Wieża miała być atrakcją turystyczną Słupska - miejscem zwiedzanym przez wycieczki. Prace zakończyły się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia: - Czekamy jedynie na odbiór przez nadzór techniczny z urzędu miasta i... na pieniądze - mówi Jerzy Lisowski, prezes zarządu firmy ALPEX z Wałbrzycha, która wykonywała prace.
Społeczny Komitet winny jest jeszcze 108 tysięcy złotych: - Nie chcemy uroczyście otwierać wieży przed rozliczeniem się z wykonawcą - mówi B. Jakimowicz.
Inwestycja pochłonęła kilkaset tysięcy złotych: - Od miasta otrzymaliśmy sto tysięcy złotych na projekt i dokumentację techniczną, wykonawcy musimy zapłacić około 600 tysięcy złotych. Większość to wpłaty od firm i datki od słupszczan, którzy bardzo się zaangażowali w budowę wieży - mówi B. Jakimowicz.
No właśnie. Na ten cel przeznaczono już dwie "tace" - ofiary zebrane podczas niedzielnych mszy świętych - w sumie 19.500 zł. Przez cały czas parafianie kupowali cegiełki. Kupowali, będąc przekonanym, że wieża przyciągnie turystów i sami będą mogli podziwiać panoramę miasta. Okazuje się jednak, że nie będzie to możliwe: - Wejście jest bardzo trudne i strome. Schodki są wąskie - mają około 60 cm szerokości - nie sposób się na nich minąć, a głębokość schodka jest na pół stopy - mówi Z. Daczkowski.
B. Jakimowicz przyznaje, że od początku nie robiono wejścia pod obsługę ruchu turystycznego: - Wiem, że obiecywaliśmy ludziom możliwość wejścia i teoretycznie jest ono możliwe, ale nie dla turystów. Szukamy jednak innego rozwiązania - na przykład poprzez budowę windy - na zewnątrz lub wewnątrz w miejscu gdzie jest wejście na chór - mówi B. Jakimowicz. Na takie rozwiązania nie zgadza się konserwator zabytków: - W żadnym wypadku! Nie dopuszczę do oszpecenia gotyckiego kościoła - mówi Z. Daczkowski. (mag)
Fot. Krzysztof Tomasik
Budowa barokowego chełmu wieży ruszyła ponad rok temu. Wieża miała być atrakcją turystyczną Słupska - miejscem zwiedzanym przez wycieczki. Prace zakończyły się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia: - Czekamy jedynie na odbiór przez nadzór techniczny z urzędu miasta i... na pieniądze - mówi Jerzy Lisowski, prezes zarządu firmy ALPEX z Wałbrzycha, która wykonywała prace.
Społeczny Komitet winny jest jeszcze 108 tysięcy złotych: - Nie chcemy uroczyście otwierać wieży przed rozliczeniem się z wykonawcą - mówi B. Jakimowicz.
Inwestycja pochłonęła kilkaset tysięcy złotych: - Od miasta otrzymaliśmy sto tysięcy złotych na projekt i dokumentację techniczną, wykonawcy musimy zapłacić około 600 tysięcy złotych. Większość to wpłaty od firm i datki od słupszczan, którzy bardzo się zaangażowali w budowę wieży - mówi B. Jakimowicz.
No właśnie. Na ten cel przeznaczono już dwie "tace" - ofiary zebrane podczas niedzielnych mszy świętych - w sumie 19.500 zł. Przez cały czas parafianie kupowali cegiełki. Kupowali, będąc przekonanym, że wieża przyciągnie turystów i sami będą mogli podziwiać panoramę miasta. Okazuje się jednak, że nie będzie to możliwe: - Wejście jest bardzo trudne i strome. Schodki są wąskie - mają około 60 cm szerokości - nie sposób się na nich minąć, a głębokość schodka jest na pół stopy - mówi Z. Daczkowski.
B. Jakimowicz przyznaje, że od początku nie robiono wejścia pod obsługę ruchu turystycznego: - Wiem, że obiecywaliśmy ludziom możliwość wejścia i teoretycznie jest ono możliwe, ale nie dla turystów. Szukamy jednak innego rozwiązania - na przykład poprzez budowę windy - na zewnątrz lub wewnątrz w miejscu gdzie jest wejście na chór - mówi B. Jakimowicz. Na takie rozwiązania nie zgadza się konserwator zabytków: - W żadnym wypadku! Nie dopuszczę do oszpecenia gotyckiego kościoła - mówi Z. Daczkowski. (mag)
Fot. Krzysztof Tomasik
O serwisie ::
Reklama ::
Polityka Prywatności ::
Kontakt
Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualnie On-Line: 43 Gości




