Styczeń 2026 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Marcin i grupa dająca kasę
Rozmiar tekstu: A A A
Jak Marcin B. wmanewrował komendanta słupskiej policji i panią prokurator w sprawę płatnej protekcji - rozszyfrowała słupska Prokuratura Okręgowa. Akt oskarżenia przeciwko człowiekowi, który - wzorem Lwa Rywina "wszystko może" - jest już w sądzie. O sprawie informowaliśmy, gdy Marcin B., 21-letni uczeń słupskiego Liceum Ogólnokształcącego trafił do aresztu pod zarzutem płatnej protekcji. Powołując się na znajomości w organach ścigania, w zamian za 200 zł obiecał pośrednictwo w anulowaniu mandatów karnych Maciejowi M. - studentowi Pomorskiej Akademii Pedagogicznej i mechanikowi Karolowi M. Ci dwaj odpowiedzą za zapłacenie za pośrednictwo. Upiekło się tylko Adrianowi B., który za obietnicę zwrotu prawa jazdy zapłacił najwyższą cenę - 5,5 tysiąca złotych. Według nowych przepisów, osoby które zgłoszą ten fakt organom ścigania, są bezkarne.

- Pieniądze przekazywałem osobie, która nazywała się Waldemar Fuchs. Byłem przekonany, że jest on komendantem policji, bo tak mówił - bronił się w śledztwie Marcin B.

Jednak Waldemar Fuchs, komendant słupskiej policji przekonał prokuratora, że nie jest... Waldemarem Fuchsem z opowieści oskarżonego. Bilingi wykazały, że telefon komórkowy, z którego do Marcina B. dzwonił rzekomy Fuchs, w rzeczywistości należał do znajomej oskarżonego, a w ogóle był kradziony. "Lipny" też był adres komendanta, gdzie dochodziło do "transakcji". Kim jest w rzeczywistości mężczyzna podający się za Waldemara Fuchsa i czy w ogóle istnieje, prokuraturze nie udało się ustalić. (ber)
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Słupski
data dodania:2004-04-16
wyświetleń:602

Copyright 2003-2026 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 36 Gości