Październik 2020 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Akademia w sądzie
Rozmiar tekstu: A A A
Sprawa przypomina prześladowanie "Solidarności" w latach 80. - tak prof. Zbigniew Zielonka ocenia proces szefowej związku w Akademii Pomorskiej. Nie mieszajmy do tego polityki - odpowiadają władze uczelni i sąd. Proces Krystyny Krawiec-Złotkowskiej, szefowej "Solidarności" w Akademii Pomorskiej toczy się przed słupskim sądem pracy od września ub. roku. Sprawa dotyczy awansu przewodniczącej związku oraz jej dyskryminowania przez władze uczelni. Poszło o awans na stanowisko adiunkta. Krawiec-Złotkowska domaga się w sądzie zobowiązania władz uczelni do awansowania jej na to stanowisko z dniem 1 kwietnia 2006 r. Jej zdaniem, spełniła wszelkie przesłanki, aby być w tym terminie mianowaną na to stanowisko - obroniła pracę doktorską z wynikiem celującym, a potem wygrała konkurs. Szefowa "Solidarności" uważa, że brak awansu to efekt dyskryminowania przez władze uczelni działaczy "S". Dlatego pozew rozszerzyła o dyskryminację z powodu działalności w związku zawodowym.

Na ostatniej rozprawie jako świadek pojawił się prof. Zbigniew Zielonka. Pełnomocnik pozwanej dopytywał go o dyskryminację innych członków związku na uczelni. Jednak sąd te pytania uchylał. - Uważam, że jest to proces o charakterze politycznym - usłyszeliśmy od prof. Zielonki. - Sąd odbiera mi prawo głosu. Przypomina to lata 80., kiedy nie wolno było mówić, że "Solidarność" jest prześladowana i dyskryminowana. A na naszej uczelni szykanowanie działaczy związku trwa niemal nieprzerwanie od 1980 roku.

- To nie jest sprawa polityczna, jak chce pełnomocnik powódki, tylko jednostkowa sprawa pracownicza - apelował sąd do uczestników procesu.

Przed mieszaniem do tego polityki protestują też władze uczelni. - Jak można tu mówić o jakiejkolwiek dyskryminacji? Przeciętny pracownik uczelni, który przez dziewięć lat nie zrobi doktoratu, jest zwalniany. Ta pani miała ten okres wydłużony o trzy lata - odpiera zarzuty Jolanta Nitkowska-Węglarz, rzecznik prasowy AP. - Awans otrzymała w październiku, bo ze względu na sytuację finansową uczelni wszelkie decyzje personalne dotyczące nowego roku akademickiego zapadają dopiero po zakończeniu rekrutacji.
 
» Oryginalna treść artykułu znajduje się tutaj. «
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Pomorza
data dodania:2007-01-23
wyświetleń:5707


dodaj swoją opinię:autor:
adres e-mail:
 
Brak Waszych opinii do tego artykułu.
Copyright 2003-2020 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 18 Gości