Sierpień 2020 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Wyrok śmierci na sanatoria
Rozmiar tekstu: A A A
Szok, zaskoczenie i przerażenie - tak pracownicy dwóch usteckich sanatoriów komentują decyzję gdańskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Ani "Uzdrowisko Ustka”, ani sanatorium "Tęcza” nie dostały z NFZ kontraktów na przyszłoroczne zabiegi! - To dla nas wyrok śmierci! - mówią ludzie. Co się nagle stało, że fundusz nie podpisał kontraktów? - Usteckie sanatoria nie wydobywają i nie wykorzystują do zabiegów własnych złóż naturalnych: solanki i borowiny, lecz je kupują i sprowadzają. A posiadanie własnych złóż to wymóg ustawowy. Inaczej każdy mógłby sobie kupić i nasypać do wanny solanki, a potem mówić, że ma sanatorium - trywializuje problem rzecznik gdańskiego NFZ Mariusz Szymański. Te argumenty są jednak absurdalne. 75 procent polskich uzdrowisk kupuje surowce i nie ma problemów z funduszem zdrowia. W Ustce są co prawda odwierty solanki wykonane prawie 30 lat temu. Jednak nikt jej nie wydobywa, bo korzystać z nich miał nowy zakład przyrodoleczniczy, a jego budowa stoi od lat. Z kolei borowiny kopać nie można, bo - choć znajduje się ona w Ustce - jej pokłady są na terenach rolnych. Do tej pory miasto nie zrobiło na nie miejscowego planu zagospodarowania, nie można więc zmienić przeznaczenia gruntów, czyli kopać zdrowotnego błota! Oba sanatoria - jak wiele innych w kraju - kupują więc solankę i borowinę w Ciechocinku i Kamieniu Pomorskim.

Rocznie w usteckich sanatoriach leczy się 7000 kuracjuszy skierowanych przez NFZ. - Bez kontraktu możemy zwijać działalność - nie pozostawia złudzeń Dariusz Andrzejewski, prezes "Uzdrowiska Ustka”. To samo mówi prezes "Tęczy” Genowefa Klimas. Pielęgniarka Weronika Piątak z "Tęczy” nie kryje: - Dla załogi ta decyzja to szok! Należymy do grona nielicznych w Polsce sanatoriów, które mają u siebie całą bazę zabiegową. Kuracjusz nie musi nigdzie chodzić. Nie rozumiemy postępowania funduszu! - mówi.

Brak kontraktu to dramat także dla usteckich ośrodków "Radość” i "Perła”, w których mieszkają klienci "Uzdrowiska Ustka”. - Współczuję obu sanatoriom. My jakoś sobie z czasem poradzimy, ale oni? - irytuje się Halina Goliszek, dyrektorka "Radości”. Jadwiga Kępa z Łodzi już kolejny raz jest w sanatorium w Ustce. - To jakaś bzdura i skandal! Nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła tu przyjeżdżać! - mówi wprost. Zamknięcie sanatoriów oznaczałoby utratę pracy nie tylko dla ludzi w nich zatrudnionych. To cios także dla usteckich piekarzy, masarzy, dostawców warzyw, handlowców! Ustka bez sanatoriów może utracić status miasta uzdrowiskowego, który uzyskała w 1987 roku! Tym samym nie będzie już tak atrakcyjną miejscowością turystyczną.

Nieoficjalnie mówi się, że decyzja NFZ w sprawie Ustki ma wspomóc Sopot, który kilka lat temu też stał się uzdrowiskiem! Oba usteckie sanatoria odwołały się od decyzji NFZ. Do sprawy powrócimy. (LL)

Na zdjęciu: Pomorski fundusz zdrowia nie da ani grosza sanatoriom w Ustce, bo borowinę wykorzystywaną do zabiegów leczniczych sprowadzają z innych regionów Polski. – To absurd – komentują pracownicy.

fot. Krzysztof Tomasik
 
 

Informacje na temat artykułu:
Źródło:Głos Słupski
data dodania:2006-11-22
wyświetleń:6663


dodaj swoją opinię:autor:
adres e-mail:
 
Brak Waszych opinii do tego artykułu.
Copyright 2003-2020 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 21 Gości