Styczeń 2022 »
PnWtŚrCzPtSoNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31 
  Pb 95
  ON
  Lpg
 
  USD
  EUR
  CHF
 
Google
Baza firm
Wiadomości
Ogłoszenia
Nieruchomości
Motoryzacja
Menu Online
   
Kategoria: Aktualności
Urząd vs. Profesor
Co się dzieje wokół Akademii Pomorskiej? Co widzi jej wykładowca, a czego nie dostrzegają władze miasta? Co władze miasta myślą o argumentach profesora? Co MY na to wszystko? W ostatnich dniach wokół Akademii Pomorskiej i jej stosunków z miejscowymi władzami wybuchła burza. Wszystko za sprawą listu otwartego, jaki do Prezydenta miasta wystosował jeden z jej wykładowców – prof. Dr hab. Wojciech Skóra. Na łamach Głosu Pomorza wywiązała się ostra polemika, w której strony sporu nie szczędzą sobie mocnych słów.

Z tego powodu postanowiliśmy w najbliższej Kawiarence Obywatelskiej poruszyć temat stosunków uczelnia-miasto. Zaproszeni goście specjalni, m.in. pan Wojciech Skóra, pani Danuta Gierczyńska – rektor AP, pan Romuald Machaliński – przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Turystyki Rady Miejskiej oraz Pan Prezydent Maciej Kobyliński, którego wizyty także się spodziewamy, będą mieli okazję do dyskusji i wymiany argumentów twarzą w twarz. Prowadzący debatę redaktor Radia Koszalin – Piotr Głowacki – zadba o to, aby polemika pozostała rzeczowa i nie przerodziła się w emocjonalny konflikt. Do udziału w Kawiarence Obywatelskiej zapraszamy wszystkich słupszczan zainteresowanych sytuacją edukacyjną w naszym mieście. Przede wszystkim liczymy na obecność studentów słupskich uczelni – spotkanie będzie bezprecedensową okazją do wyrażenia opinii na temat, który bezpośrednio ich dotyczy. Opinii, które zostaną wysłuchane przez zarówno przez decydentów, jak i środowisko akademickie.

Spotkanie Kawiarenki Obywatelskiej odbędzie się w ostatni wtorek miesiąca (29.01) w galerii Artelier przy ul. Sienkiewicza 21, a rozpocznie się o godzinie 18.00. Transmisji z przebiegu spotkania można wysłuchać kolejnego dnia rano (środa, 30.01)  na falach Radia Słupsk. Fragmenty Kawiarenki emitowane są także w TV Słupsk, w programie Kurier Obywatelski.

Wszystkie osoby zainteresowane debatą na temat szkolnictwa wyższego w Słupsku serdecznie zapraszamy do udziału w Kawiarence Obywatelskiej. Głos w dyskusji może tu zabrać każdy mieszkaniec i każda mieszkanka Słupska.
 
 
Informacje na temat artykułu:
źródło:eSłupsk
data dodania:2008-01-18
wyświetleń:4140

dodaj swoją opinię:autor:
adres e-mail:
 

Wojciech Skóra Szczegółowa odpowiedź rzecznikowi prasowemu prezydenta Słupska na artykuł w GP z 17 I 2008 Zarzut kłamstwa, stawiany mi przez p. Sosnowskiego, jest całkowicie bezpodstawny. Miałem pozwolenie na opublikowanie materiału poświęconego kontaktom miasto-uczelnia. Wiele jednak zależy od pytania, jakie zadał rzecznik osobom, na które się powołał. Jest faktem, że do sekretariatu pani Rektor tekst przyniosłem dzień przed opublikowaniem go w „Głosie Pomorza”. Ale też i nie byłem zobowiązany do jego zatwierdzenia. Jesteśmy społecznością akademicką, a nie jednostką wojskową. Rocznie publikuję setki stron swoich tekstów i jest to moja sprawa. Ponoszę odpowiedzialność za napisane słowa i dlatego podpisałem się pod tym tekstem. To wszystko. I gdzie tu niezgodność z prawdą panie rzeczniku? Na marginesie tylko dodam, że zanim zarzuci się komuś kłamstwo trzeba być tego bardzo pewnym. Inaczej jest to dyskwalifikujące do pełnienia funkcji rzecznika w dużym mieście. Jeśli rzecznik rzuca oszczerstwa, stawia to jego zwierzchnika w ponurym świetle. Warto o tym pamiętać, panie Prezydencie. W odpowiedzi na moją zachętę, by prześledzić powołanie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, p. Sosnowski zajrzał do kalendarium dostępnego w Internecie, a nie do publikacji. Stąd poznał problem pobieżnie i stwierdził, że miasto w tym nie uczestniczyło. To nieprawda. Oprócz publikacji poświęconych temu problemowi znam również relacje olsztyńskich profesorów, z którymi mam stały kontakt. Faktycznie, w założenie UWM zaangażowany był głównie wojewoda, dr Janusz Lorenz. Ale to miasto dawało mieszkania profesorom, których masowo ściągano do miasta w latach 90. i później. To miasto było jednym z donatorów „Fundacji na rzecz utworzenia i rozwoju uniwersytetu olsztyńskiego”. Miasto przekazywało uczelniom budynki i tereny pod inwestycje. Bo ono w większości było ich właścicielem. W artykule S. Smoczyńskiego („Forum Akademickie”) czytamy, że w kluczowym momencie efektem pracy Olsztyńskiego Forum Naukowego „było szybkie pozyskanie kilkunastu profesorów i doktorów habilitowanych, najpierw dla Wyższej Szkoły Pedagogicznej, a następnie także dla Akademii Rolniczo-Technicznej. Zaowocowało to sformułowaniem wniosku o uprawnienia Wydziału Humanistycznego WSP do nadawania stopnia naukowego doktora w dziedzinie nauk humanistycznych (kolejno dla: językoznawstwa, literaturoznawstwa i historii)”. Każdemu z tych sprowadzonych naukowców proponowano mieszkania dzięki wysiłkowi również i miasta. Zarzut Sosnowskiego, że manipuluję tymi faktami jest smutnym świadectwem do czego prowadzi ignorancja wsparta pychą. Faktycznie, nie jestem ekonomistą, ale liczyć i myśleć potrafię. Duża część z 53 milionowego budżetu Akademii Pomorskiej jest wydawana w przedsiębiorstwach, które stanowią część systemu ekonomicznego miasta i regionu. Również zakłady energetyczne i ciepłownicze, które dają pracę słupszczanom, między innymi dlatego, że obsługują taką firmę jak Akademia Pomorska. Czy studenci nie jeżdżą masowo słupskimi autobusami? Nie leczą się w prywatnych gabinetach lekarskich? Kto prowadzi remonty, sprzedaje sprzęt, organizuje ochronę i sprzątanie uczelni? Słupszczanie, pracujący w firmach wynajmowanych przez AP. Gdzie tysiące studentów mieszkają, jadają, robią zakupy, bawią się, chodzą do fryzjera itp. W słupskich sklepach, lokalach, zakładach, które z kolei odprowadzają niektóre podatki do kasy miasta (np. podatek od nieruchomości). Nie wspominając o tym, że pośrednio dają pracę setkom osób. Ile pieniędzy zostawiają studenci mieszkający na stancjach? Co najmniej setki tysięcy zł rocznie. A środki te wydają słupszczanie najczęściej na miejscu, płacą czynsze, robią zakupy. To właśnie miałem na myśli, gdy pisałem, że władze miasta nie potrafią wyrwać się poza prosty rachunek „winien-ma”. Miasto żyje dzięki pracy mieszkańców. Akademia daje tę pracę z pieniędzy osiąganych z budżetu państwa i zapewniam, że poważna część owych 53 mln trafia do miasta. Co nie znaczy, że bezpośrednio „do kasy miasta”, bo tego nigdy nie pisałem. Ale władze miasta nie mają dbać jedynie o kasę miasta, lecz o pomyślność finansową jego mieszkańców. O zrozumienie tego właśnie apelowałem. Ekonomia jest bardziej skomplikowaną nauką niż się p. Sosnowskiemu wydaje i należy ostrożnie szafować słowem „absurd”. Rzecznik Sosnowski w tym samym akapicie stwierdza, że pomoc jest niemożliwa, bo miasto nie jest organem założycielskim uczelni. Ale zarazem podaje przykład podarowania Akademii jednego budynku, w zamian za inny, będący własnością miasta. Jeśli prawo dopuszcza takie transakcje, to znaczy, że jednak nie ma znaczenia kto jest organem założycielskim uczelni. Zresztą nie może mieć, bo skoro takie dary są normą w Toruniu, Olsztynie, Częstochowie i innych miastach, to czyżby w Słupsku obowiązywało inne prawo niż tam? W innym fragmencie p. Sosnowski powraca do myśli, że w Słupsku jest kilka uczelni i ich studenci mogą mnie zapytać dlaczego miejskie pieniądze mają wspierać tylko jedną uczelnię. Tym samym całkowicie zignorował fragment mojego poprzedniego listu, w którym udowodniłem, że faktycznie w Słupsku działa tylko jedna uczelnia w pełnym tego słowa znaczeniu. Pozostałe to komercyjne ośrodki dla obsługi miejscowych studentów, w których dorabiają do pensji pracownicy (zazwyczaj) pozasłupskich uczelni. Pod względem finansowym prowadzą one drenaż zasobów słupszczan, podczas gdy zyski uzyskiwane przez Akademię są inwestowane na miejscu. Nie mam już siły powtarzać, że Akademia o kadrze naukowej liczącej ponad 500 osób jest dla miasta szansą, zaś licząca kilkunastu-kilkudziesięciu pracowników przyjezdnych filia jest po prostu krótkofalowym interesem. Rzecznik Sosnowski zadaje mi publicznie pytanie co takiego zrobiłem ku pożytkowi mieszkańców Słupska? Trudno tu o miarodajne kryteria. A także o punkty odniesienia. Czy publikacja dobrej książki z nazwą „Słupsk” jest mniej czy bardziej ważna dla promocji miasta od zwycięstwa drużyny sportowej? Czy więcej dla Słupska robi Daniel Odija czy Czarni? Proszę to zmierzyć. Jedyną sensowną odpowiedzią jest stwierdzenie: niech każdy robi co potrafi, byle jak najlepiej. Otóż ja opublikowałem trzy książki (w tym dwie poza Słupskiem) i kilkadziesiąt artykułów naukowych w krajowych i międzynarodowych czasopismach oraz pracach zbiorowych. Moją pracę habilitacyjną zakupiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych w większej ilości egzemplarzy i rozprowadziło wśród placówek zagranicznych (ambasad i konsulatów). Jest ona w niemal każdej księgarni naukowej w kraju i w każdej poważniejszej bibliotece. Wziąłem czynny udział w ponad 30 konferencjach naukowych (krajowych i zagranicznych). Wszędzie byłem przedstawiany jako „naukowiec ze Słupska”. We wszystkich też publikacjach przy moim nazwisku jest nazwa „Słupsk”. Otrzymałem coroczną nagrodę Gdańskiego Towarzystwa Naukowego za wybitne osiągnięcia w naukach humanistycznych. Doktorat obroniłem w Gdańsku z wyróżnieniem. Wszystko jako słupszczanin. Dzięki takim jak ja w ośrodkach akademickich wiedzą, że Słupsk to nie tylko Czarni (założywszy, że elity pasjonują się koszykówką). Przez 20 lat pracy dydaktycznej przez moje zajęcia przeszły setki studentów, których uczyłem historii powszechnej XX wieku i historii Niemiec. Czy to mało? Może mało, ale śmiem twierdzić, że moje osiągnięcia zawodowe na polu propagowania Słupska są na pewno poważniejsze aniżeli rzecznika Sosnowskiego. Co pan, panie rzeczniku, zrobił dla rozsławienia Słupska, że zadaje mi takie pytania? Jednym z bardziej ponurych argumentów p. Sosnowskiego jest stwierdzenie, że mieszkań naukowcom nie można dawać, ponieważ lokali komunalnych potrzebują pogorzelcy i ludzie w trudnych warunkach życiowych. Niestety, jest to niemal definicyjna demagogia. Oto dobrze zarabiający naukowcy odbierają mieszkania samotnym matkom. Faktycznie, takie decyzje są bardzo trudne. Ale jednak w innych miastach je podejmują i ludzie nie żyją tam pod mostami z powodu drapieżnych profesorów. Czy tylko w Słupsku jest wiele osób potrzebujących? Władze są od gradacji ważności potrzeb i tym samym dokonują charakterystyki własnej mentalności. Władze Torunia, Olsztyna i innych ośrodków przeznaczają część mieszkań dla potrzebujących, ale część inwestują w przyszłość miasta związaną z rozwojem placówek akademickich. Patrzą dalej, aniżeli bieżące potrzeby. Bo dobra uczelnia generuje pieniądze, które za jakiś czas wzbogacają wszystkich w mieście. Właśnie o zmianę wąskiego spojrzenia reprezentowanego przez p. Sosnowskiego apelowałem. To właśnie odróżnia prowincję od ośrodków mających aspiracje się z niej wyrwać. Rzecznik prezydenta Słupska ponoć nie przypomina sobie przypadku, by Akademia dołożyła „choć grosik” do renowacji zabytkowych budynków w Słupsku. Odświeżę pamięć p. Sosnowskiemu. Otóż od lat uczelnia kosztem ogromnych wyrzeczeń remontuje jeden z piękniejszych budynków naszego miasta, pruskie koszary na ul. Bohaterów Westerplatte. Koszty idą w miliony złoty. Odbywa się to – o ile wiem – bez pomocy miasta, za to z zaangażowaniem poważnych środków uzyskanych przez Akademię z budżetu państwa. Wbrew temu co napisał p. Sosnowski nie mam złudzeń: duża część mieszkańców Słupska nie żyje nauką. Nie żyje również oświatą. Czy to dobrze? Uważam, że to normalne w miastach o korzeniach robotniczo-chłopskich. Elity rodzą się mozolnie, dziesiątkami lat. Mamy wybór: budujemy miasto akademickie, czy przemysłowo-handlowe. Rzecznik prasowy sugeruje, że Akademia to rodzaj zbytku, niezbyt potrzebnego miastu. Dowodzi tym samym całkowitego niezrozumienia roli uczelni w mieście. Mam tylko nadzieję, że są to poglądy rzecznika, a nie pana Prezydenta. Gdyby takie rozumowanie przedstawić w Krakowie, Gdańsku, Rzeszowie czy nawet Koszalinie – p. Sosnowski zostałby wyśmiany przez elity. Choć niewykluczone, że w tamtejszych kręgach szalikowców znalazłby wiele uznania.
Dodano: 19.01.2008 17:06:52, Autor: Wojciech Skóra

To oczywiste, że miasto powinno wspierać uczelnię a uczelnia miasto - nie tylko finansowo. Dla dobra lokalnej społeczności i studentów oba podmioty powinny pozostawać w ścisłej współpracy. Tego typu przepychanki rodem z pisakownicy są po prostu śmieszne.
Dodano: 26.01.2008 7:46:26, Autor: Obywatel

Copyright 2003-2022 by Studio Reklamy "Best Media". Wszelkie prawa zastrzeżone. Aktualnie On-Line: 5 Gości